Wybierz region

Wybierz miasto

    Groclin Grodzisk 1:0 Lech Poznań

    Autor: Radosław Patroniak

    2007-10-20, Aktualizacja: 2007-10-20 08:35

    Bój o prymat w Wielkopolsce wygrał Groclin, czyli tradycji stało się zadość, bo w pojedynkach z lokalnym rywalem było to jego czwarte zwycięstwo z rzędu na własnym boisku.

    Bój o prymat w Wielkopolsce wygrał Groclin, czyli tradycji stało się zadość, bo w pojedynkach z lokalnym rywalem było to jego czwarte zwycięstwo z rzędu na własnym boisku. Grodziszczanie wyprzedzili w tabeli Lecha, a bohaterem wieczoru był strzelec jedynej bramki, Jarosław Lato.
    Niska temperatura i opady deszczu nie odstraszyły kibiców. Derbowe spotkanie obejrzał więc komplet publiczności.

    Lepiej zaczęli goście, którzy po przechwycie w środku pola mieli okazję strzelać z dystansu. Uderzenie Rafała Murawskiego zza pola karnego bez kłopotów wyłapał Sebastian Przyrowski.
    Gospodarze odpowiedzieli strzałem-wrzutką Jarosława Laty, ale Emilian Dolha skutecznie wypiąstkował piłkę. Kolejną groźną akcję przeprowadzili lechici po nieudanej pułapce ofsajdowej Groclinu. Na czystą pozycję mógł wyjść Hernan Rengifo, ale uprzedził go Przyrowski.
    Gorąco było także pod bramką gości, kiedy Zlatko Tanevski popełnił błąd i szalonym sprintem popisał się Adrian Sikora. Chciał wyłożyć piłkę Filipowi Ivanovskiemu, lecz zabrakło mu precyzji. Pierwszy kwadrans zakończyła kontra Kolejorza, po której powinno być 1:0 dla poznaniaków. Piotr Reiss uruchomił Marcina Zająca, który w sytuacji sam na sam nie zdołał przechytrzyć Przyrowskiego. Chwilę później znów miejscowi mieli problemy ze schwytaniem Zająca. W ostatniej chwili, już leżąc, wybił piłkę byłemu koledze spod nóg Radek Mynar.
    Wsparcia gospodarzom udzielił ktoś z trybun, gwizdkiem przerywając kontratak Lecha. Sędzia Robert Małek wezwał na rozmowę wychowawczą kapitana biało-zielonych, Mynara, ale on mógł tylko bezradnie rozłożyć ręce. Przerwa poskutkowała jednak zakończeniem głupich żartów.
    Po okresie przewagi przyjezdnych inicjatywę przejęli podopieczni Jacka Zielińskiego. Zaowocowało to jedynie serią rzutów rożnych i niecelnych uderzeń z dystansum w których brylował Piotr Piechniak.
    W końcówce pierwszej połowy obie drużyny wyraźnie straciły impet i zdrowie. Walka toczyła się w środku pola i często była przerywana faulami.
    – Za często gramy przerzutami zamiast podawać piłkę po ziemi. Efekt był taki, że naraziliśmy się na kilka bardzo niebezpiecznych kontr – zauważył Lato, który sam niezbyt dobrze czuje się w grze na małej przestrzeni.
    Z kolei Rafał Murawski z Lecha przyznał, że jego drużyna rozgrywa dobry mecz, ale nie zawsze wybiera optymalne rozwiązania przy wykańczaniu akcji.
    Drugie 45 minut obie ekipy rozpoczęły bez zmian. Z większa werwą do gry przystąpili zdobywcy Pucharu Polski, ale nie było to zaskakujące, bo trener Zieliński w szatni mógł mieć swoim piłkarzom znacznie więcej do powiedzenia niż treber Franciszek Smuda.
    Poznańska Lokomotywa szybko jednak o sobie przypomniała. Po akcji Hernana Rengifo i Piotra Reissa mogła z pociągu towarowego stać się superekspresem. Przyspieszyć gościom nie pozwolili na spółkę Sebastian Przyrowski (odbił piłkę nogą) i Radek Mynar, który wybił futbolówkę głową z pustej bramki.Po kwadransie drugiej odsłony sędzia Robert Małek musiał na chwilę przerwać zawody, ponieważ nad stadionem w Grodzisku zaległa mleczna poświata z rac świetlnych. Problem szybko rozwiązał wiatr.
    Im dłużej trwał pojedynek, tym obie jedenastki coraz większa uwagę zwracały na zabezpieczenie tyłów. Kiedy wydawało się, że piłkarze spoczną na laurach decydujący cios zadali grodziszczanie. Akcję rozpoczął Radosław Majewski, który podawał do Piotr a Piechniaka. Przy piłce jednak znalazł się Filip Ivanovski i sprytnie obsłużył po drugiej stronie boiska Jarosława Latę. Pomocnik Groclinu strzałem w długi róg zmusił do kapitulacji spóźnionego z interwencją Emiliana Dolhę.
    Goście nie zdążyli się jeszcze otrząsnąć, a już mogło być 2:0. W dogodnej sytuacji Piechniak nieczysto trafił w piłkę i skończyło się na strachu dla defensywy Kolejorza. Potem doszło do przepychanki na polu karnym biało-zielonych, ale arbiter uznał, że przewinienia nie było.
    Lechici próbowali odwrócić losy spotkania, ale brakowało im atutów, zwłaszcza po zejściu z boiska najszybszego piłkarza poznańskiej jedenastki, Marcina Zająca.
    W końcówce poznaniacy postawili wszystko na jedną kartę i zepchnęli rywali do głębokiej defensywy. Obrona gospodarzy nie popełniła jednak żadnego kardynalnego błędu. Trener Zieliński wzmocnił zresztą szyki obronne, wprowadzając na boisko defensywnego pomocnika, Igora Kozioła. Groźnych sytuacji więc już nie było.
    Sensacyjnie zakończył się wczorajszy pojedynek Orange Ekstraklasy na stadionie przy Łazienkowskiej. Dotychczasowy wicelider, Legia Warszawa, przegrał z Odrą Wodzisław 0:1 po golu Sławomira Szarego w 11 min.
    W pozostałych pojedynkach Ruch Chorzów zremisował z PGEGKSBełchatów 1:1 po bramkach Wojciecha Grzyba (53 min z karnego) oraz Tomasza Jarzębowskiego (70 min, głową) dla gości. Mistrz Polski, Zagłębie Lubin podzielił się punktami z Jagiellonią w Białymstoku (0:0), a nowy wicelider, Kolporter Kielce pokonał na wyjeździe Zagłębie Sosnowiec 3:2. Gole zdobyli: Marcin Drzymont (68 min, samobójcza) i Vladimir Bednar (77 min) dla gospodarzy oraz Marcin Robak (25 min), Grzegorz Bonin (33 min) i Krzysztof Gajtkowski (74 min) dla podopiecznych Jacka Zielińskiego.
    Dziś odbęda się trzy pozostałe spotkania 11. kolejki ekstraklasy: Cracovia – Wisła Kraków (godz. 16, relacja w Canal +), Polonia Bytom – Widzew Łódź (17) i ŁKS Łódź – Górnik Zabrze (17).

    Głos Wielkopolski dostępny także w wersji elektronicznej - ZAMÓW TERAZ SMS-em!

    Sonda

    Czy według Ciebie nauczyciele powinni stosować taką formę protestu jak strajk?

    • Tak (59%)
    • Nie (41%)
    • Nie mam zdania (0%)