Wybierz region

Wybierz miasto

    SONDAŻ PRZEDWYBORCZY - W Poznaniu wygrywa PO

    Autor: Łukasz Cieśla

    2007-10-19, Aktualizacja: 2007-10-19 07:48

    Zdecydowana większość poznaniaków i mieszkańców powiatu wybiera się na niedzielne wybory. Z sondażu przeprowadzonego dla „Głosu Wielkopolskiego” wynika, że w okręgu poznańskim do urn na pewno pójdzie 75 ...

    Zdecydowana większość poznaniaków i mieszkańców powiatu wybiera się na niedzielne wybory. Z sondażu przeprowadzonego dla „Głosu Wielkopolskiego” wynika, że w okręgu poznańskim do urn na pewno pójdzie 75 procent wyborców. W niedzielę okaże się, czy te zapowiedzi się spełniły.

    Wybory w Poznaniu wygra zapewne Platforma Obywatelska. Przypadnie jej większość spośród dziesięciu mandatów do Sejmu oraz prawdopodobnie oba w Senacie. Drugie miejsce zajmie Prawo i Sprawiedliwość, a trzecie Lewica i Demokraci. Politycy tych ugrupowań są też najbardziej znani wśród poznaniaków.
    Pozostałe partie nie mają co liczyć nawet na przekroczenie pięcioprocentowego progu. Najgorzej w tym sondażu wypada Samoobrona, z którą nie sympatyzuje żaden z badanych. Ten fatalny wynik przekłada się na znikomą rozpo-znawalność liderów poznańskiej listy tego ugrupowania. Niewiele lepiej wypadają LPR i Polska Partia Pracy.

    Mówią, że chcą głosować, ale... zostaną w domu

    Krzysztof Podemski
    dr hab. socjolog


    Niemal połowa badanych chce głosować na PO. Częściej od innych na PO chcą głosować ludzie z wykształceniem wyższym i młodzież. PiS jest najczęściej wybieranym ugrupowaniem przez osoby z wykształceniem zasadniczym zawodowym (czyli przeważnie przez robotników) oraz emerytów.
    Niemal 40% badanych nie wie jeszcze, na jakich kandydatów oddać głos w wyborach do Senatu. Wydaje się niemal pewne, że mandat zdobędzie profesor Marek Ziółkowski, kandydat PO. Bardzo prawdopodobne, że do Senatu dostanie się również profesor Jadwiga Rotnicka, również reprezentantka PO. Trzecie miejsce zajmuje Przemysław Alexandrowicz, kandydat PiS. Dodać trzeba, że pewna część badanych nie zna ordynacji wyborczej i nie bardzo orientuje się, że może wybrać dwóch reprezentantów.
    Co czwarta z osób, które zadeklarowały, że na pewno wezmą udział w wyborach, nie ujawniła na kogo zagłosuje (17,8% powiedziało, że jeszcze nie wie, a 5,8% odmówiło na to pytanie odpowiedzi). Osoby te najpewniej albo zdecydują się na oddanie głosu dopiero przed samymi wyborami, albo zagłosują na partie „źle widziane” (np. na Samoobronę, bo w naszym badaniu nikt do głosowania na tę partię się nie przyznał), albo też ostatecznie wcale nie pójdą na wybory. W dalszych analizach uwzględnimy tylko odpowiedzi tych osób, które zadeklarowały, że „na pewno” wezmą udział w wyborach (takich osób w naszej próbie było 366). Opierając się na dotychczasowym doświadczeniu wiemy, że faktyczna frekwencja będzie nawet mniejsza niż wynikałoby to z tej optymistycznej deklaracji. Mało jest bowiem prawdopodobne, aby rzeczywiście aż 75% uprawnionych wzięło udział w głosowaniu. Nawet w kluczowych wyborach w 1989 roku frekwencja wyborcza w kraju wyniosła jedynie niespełna 63%. Nie od dziś wiadomo, że po prostu część badanych wprowadza ankietera w błąd, bo krępują się przyznać, że nie wypełnią obywatelskiego „obowiązku”.

    Kandydaci rozpoznawalni

    W przedwyborczy wtorek jedynie 28% poznaniaków nie potrafiło wymienić spontanicznie żadnego nazwiska kandydata do Sejmu i Senatu. Lista wskazywanych nazwisk zwiększyła się z 34 do 47. Łącznie, w trzech falach naszego badania, wymieniono 56 nazwisk na 137 kandydatów do Sejmu i 4 na 5 kandydatów do Senatu. Oznacza to, że mimo kampanii 60% nazwisk na listach do Sejmu jest zupełnie nieznanych. Kandydaci najbardziej rozpoznawalni (co najmniej 5% osób wymieniło ich nazwiska „z pamięci”) to Dzikowski, Gilowska, Łybacka, Tomczak, Libicki, Alexandrowicz (senat), Witkowski, Smorawiński, Lewandowski, Ziółkowski (senat). Gdyby o wyborze decydowała tylko rozpoznawalność, zostaliby oni z pewnością wybrani. Tak jednak nie jest. Przed urną wyborca spogląda na to, z jakiej listy polityk kandyduje. Jeżeli nie zna żadnej osoby na liście, a identyfikuje się z daną partią, to wybiera często pierwsze nazwisko z listy. O ostatecznym wyniku decyduje suma głosów na daną listę w okręgu. Do Sejmu dostają się zatem także mniej znani kandydaci, jeżeli na liderów listy głosowało wielu wyborców lub gdy zajmują „dobre” miejsce na liście partii. Wreszcie, dana partia musi w skali całego kraju pokonać próg wyborczy.

    Głos Wielkopolski dostępny także w wersji elektronicznej - ZAMÓW TERAZ SMS-em!

    Sonda

    Czy według Ciebie nauczyciele powinni stosować taką formę protestu jak strajk?

    • Tak (59%)
    • Nie (41%)
    • Nie mam zdania (0%)