- Przez lata zmieniło się w Polsce podejście do seksu - mówi Paulina, sprzedawczyni z sexshopu w Gorzowie - Przez lata zmieniło się w Polsce podejście do seksu - mówi Paulina, sprzedawczyni z sexshopu w Gorzowie

- Przez lata zmieniło się w Polsce podejście do seksu - mówi Paulina, sprzedawczyni z sexshopu w Gorzowie (© Tomasz Rusek)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

- Przez lata zmieniło się w Polsce podejście do seksu - mówi Paulina, sprzedawczyni z sexshopu w Gorzowie.

Kto przychodzi do sexshopu? W powszechnej opinii to podstarzali erotomani. Prawda?
Bzdura. Krzywdzący stereotyp. Klientami są i panie i panowie. Mniej więcej po równo. W wieku od 18 do 80 lat.

80?! Żartujesz?
Zaglądają do nas seniorzy, także w zaawansowanym wieku, którzy albo odkryli właśnie, że seksem można się bawić, albo bawią się od dawna i zakupy u nas to element tej zabawy. Są pary emerytów i rencistów, które zaglądają regularnie po nowości. Przez lata wiele się w Polsce zmieniło w podejściu do seksu. Jest mniej wstydu, więcej otwartości. I dobrze, bo przecież seks jest piękny, więc dlaczego się ograniczać? Naszym klientem jest na przykład sympatyczny jegomość, senior, który długo odkładał pieniądze na piękną lalkę - Azjatkę. Bo marzył o takiej od lat, a kiedyś podobne lale były absolutnie niedostępne. Wiem, że traktuje ją niemal jak prawdziwą partnerkę. Zagląda też starsza para, która co miesiąc sprawia sobie nowy, ekscytujący gadżet. Dodam, że w starszych klientkach i klientach jest taka... większa ciekawość. Po prostu kiedyś nie mieli dostępu do takiego asortymentu.

Jak to wygląda od strony technicznej? Przychodzi klient czy para i mówi: poprosimy o to i o to?
(Śmiech) Nie, najczęściej zamiast „o to i o to” mówią: poprosimy o wibrator, afrodyzjaki, tabletki zwiększające potencję czy kulki gejszy albo jakieś przebranie czy kajdanki.

Wstydliwi też przychodzą?
Tak. Muszę być taktowna, nie wolno mi klienta zawstydzić, jednak staram się też pokazać, że możemy swobodnie porozmawiać i dopasować towar do potrzeb. To czasami mocno szczere rozmowy, bo w grę wchodzą dyskusje o rozmiarach, problemach, niedoskonałościach, niedomaganiach. Nie jestem w stanie pomóc, np. w kwestii słabego wzwodu, jeśli klient wprost nie powie, że taki problem ma. A to przecież nie jest łatwe. Jednak gdy trafię na otwartą osobę, potrafimy przegadać wiele minut. Zawsze też szczerze polecam to, co znam lub co wypróbowałam. Taka rekomendacja naprawdę pomaga. Oczywiście podobne szczere rozmowy mają pewne ramy i zawsze pamiętam o granicy dobrego smaku. No i za każdym razem, gdy przychodzi para, rozpoznam, kto przyszedł, bo chciał, a kto został namówiony do przyjścia.

Rozmowa o wibratorach i kajdankach jest dla ciebie czymś zwykłym?
Oczywiście. Jak dla sprzedawczyni w piekarni rozmowa o asortymencie bułek i różnicach pomiędzy tymi z dynią a tymi z makiem. Ja po prostu nie mogę się wstydzić. Bo co by było, gdyby wstydliwy klient trafił na wstydliwego sprzedawcę? Pomilczeliby, a potem klient by nic nie kupił (śmiech). Zagaduję, podpowiadam, odpowiadam na pytania. Muszę przyznać, że udaje mi się „otworzyć” każdego. Momentami czuję się jak terapeutka. Pomagam przywrócić ogień w sypialniach gorzowian.

A panowie nie krępują się rozmawiać z tobą o swoich sekretach i problemach?
Nie. Mam wrażenie że kobieta za ladą w sexshopie dodaje im odwagi. Ale ważniejsze, że kobieta za ladą zdecydowanie pomaga klientkom.

Jak to?
Gdy kobieta przychodzi do sexshopu już samo wejście bywa dla tych bardziej wstydliwych krępujące. A gdyby jeszcze za ladą stał mężczyzna?! Jak klientka ma opisać obcemu facetowi, jaki chce wibrator. Albo jeśli kobieta przychodzi po kulki gejszy, bo ma problem z nietrzymaniem moczu, to jak ma powiedzieć to panu, którego widzi pierwszy raz w życiu?

Kobiecie łatwiej?
Bez dwóch zdań. Jestem wręcz przekonana, że są panie, które nie wchodzą do sexshopu, bo nie wiedzą, że czeka tam na nie druga kobieta. Dlatego cieszę się z tej rozmowy.

Co kupują gorzowianie?
Na pierwszym miejscu afrodyzjaki: tabletki, żele, kremy. Potem masażery, które są czymś więcej niż wibratorami, bo można nimi masować wiele części ciała. Później: wibratory, kajdanki i akcesoria skórzane, kuleczki gejszy, sztuczne pochwy, pompki erekcyjne, wibrujące jajeczka, wkładki i ringi, zabawne gadżety... Długo mogłabym wymieniać.

Czyli umiemy bawić się seksem?
Coraz częściej i coraz bardziej. A wiesz, co sprawia mi największą przyjemność?

Aż boję się zapytać!
Pary lub klienci, którzy wracają z podziękowaniem, bo to co im doradziłam, podgrzało albo odbudowało ich radość w sypialni.

Zobacz też: Kultura na haku 27 kwietnia - 5 maja 2018


Z regionu

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!