Łukasz Czepiela jest od lat zawodowym pilotem Łukasz Czepiela jest od lat zawodowym pilotem

Pilot o konkursie Red Bull: Takich konstrukcji nie wymyśliłby da Vinci (© Red Bull Content Pool)

16 sierpnia w Gdyni została zorganizowana kolejna edycja Konkursu Lotów Red Bull. O tym, jakie zwariowane pojazdy mają szansę na długi lot i zwycięstwo, zapytaliśmy pilota Łukasza Czepielę.

Konkurs Lotów Red Bull to rywalizacja maszyn latających poruszanych jedynie siłą ludzkich mięśni. Każdy uczestnik-amator musi własnoręcznie wykonać maszynę, która doprowadzi go do wygranej. Trzeba się wykazać nie tylko wiedzą z zakresu aerodynamiki, ale przede wszystkim kreatywnością. Krótki lot do gdyńskiego Basenu Prezydenta będzie oceniać specjalne jury.

Czytaj też: "Flinstonowie i Pterodaktyl" zwycięzcami Konkursu Lotów Red Bull w Gdyni [zdjęcia]



Łukasz Czepiela jest pilotem akrobacyjnym, który dzięki udziałowi w Red Bull Air Race ma szansę rozwinąć skrzydła na arenie międzynarodowej. Na co dzień lata Airbusem A320. W przeszłości pełnił funkcję szefa zespołu w renomowanej brytyjskiej grupie akrobacyjnej Honda Dream Team. Przez pewien czas pracował też jako polski korespondent dla miesięcznika "Pilot Club Magazine". Mieszka w Poznaniu i jest członkiem Aeroklubu Poznańskiego. Doświadczenie lotnicze zdobywał dzięki pracy w EFG Flying School.

Co decyduje o tym, żeby konstrukcja poleciała najdalej?

Kluczem jest oczywiście aerodynamika, trzeba znać jej podstawowe zasady. W ciągu tych kilku lat od razu wiedziałem, który zespół startujący w konkursie, ma o tym pojęcie, a który nie. Największe szanse na długi dystans lotu ma konstrukcja z prowizorycznymi chociaż skrzydłami. Najlepiej oczywiście z takimi z dużą siłą nośną.

Jak Pan ocenia samoloty, które brały udział w poprzednich konkursach?

Co roku widzę tam ciekawe pojazdy. Niektóre są typowo "jajcarskie", które wzbudzają sporo śmiechu i jest oczywiste, że nie mają szans na chociażby najkrótszy lot. Wśród nich zdarzają się konstrukcje, których nie wymyśliłby nawet sam Leonardo da Vinci. Jednak są też pomysły zarówno efektownie wyglądające, jak i naprawdę profesjonalne. Moim dotychczasowym faworytem jest replika amerykańskiego bombowca B-25, która poszybowała na dystans 50 m. To do dziś stanowi rekord w Konkursie Lotów Red Bulla.

Czy do takiego konkursu są potrzebne specjalne umiejętności lotnicze?

Na pewno przyda się tutaj niezbędna wiedza o lataniu. Zazwyczaj mało który pojazd leci dalej niż na 30 metrów. To przede wszystkim ze względu na małą nośność skrzydeł i niewielką platformę, z której się startuje oraz prędkość, jaką można tam osiągnąć.

Czy chciałby Pan wziąć udział w konkursie? Jaki samolot by Pan zaprojektował?

Od zawsze lubiłem majsterkować, w czasach dziecięcych interesowałem się modelarstwem. Wiele razy nosiłem się z zamiarem wystartowania w tym konkursie lotów, ale moja praca jest bardzo angażująca. Czasami trafiają się całonocne międzykontynentalne loty i po prostu brakuje mi czasu. Ale moja fascynacja lotnictwem wzięła się od czytania w czasach szkolnych książek o bitwie o Anglię, więc na konkurs zaprojektowałbym repliki spitfire'a albo mustanga. Lub jakiś inny model samolotu wojskowego z czasów II wojny światowej.

Uważa Pan, że dałby radę pobić rekord konkursu?

Oczywiście (śmiech)!

Rozmawiał Arkadiusz Gołka

Konkurs Lotów Red Bull

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

marek (gość)

Konkurs Lotów? Chyba konkurs najbardziej widowiskowego wpadania do wody. Z lataniem nie miało to nic wspólnego. Platforma usawiona była tyłem do silnego wiatru. Start z nóg w takich warunkach jest po prostu niwykonalny. Nawet najgłupszy ptak wie, że startuje się i ląduje POD WIATR, a nie z wiatrem.