Wojtek Mazolewski Wojtek Mazolewski

Wojtek Mazolewski (© Archiwum artysty)

Z Wojtkiem Mazolewskim, liderem zespołów Pink Freud i Wojtek Mazolewski Quintet, rozmawialiśmy o pasji do malowania, energii yin i yang oraz o nagich sesjach zdjęciowych.

Żyje na pełnych obrotach. Z Quintetem promuje "Polkę", a z załogą Pink Freund miksuje muzykę Autechre. Wszędzie go pełno. Ostatnio oprócz tego, że gra na kontrabasie w najróżniejszych zakątkach Polski, to robi to również w filmie "Ekscentrycy" Janusza Majewskiego. Ta produkcja pasuje do niego jak ulał, bo ekscentryk z niego całkiem niezły. Prawdziwy ORYGINAŁ. Inaczej nie da się o nim mówić. Panie i Panowie! Wojtek Mazolewski.

Przyznaj się, umiesz tańczyć polkę?
Lubię tańczyć. Traktuję to jako pierwotną formę wyrażania siebie. Więc i polkę spontanicznie z przyjemnością zatańczę, za co pewnie od fachowców dostałbym srogie oceny, bo polki tańczyć nie umiem.

Z przyjemnością zapewne zatańczysz z idealną Polką, ale jaka musiałaby ona być?
Wolna, szczęśliwa, prawdziwa.

„Polka”, czyli ostatnia płyta zespołu Wojtek Mazolewski Quintet to Twoje najmłodsze dziecko. Jak widać ma ona wiele "twarzy". Zupełnie jak Twój kwintet. Kobieta w świecie testosteronu jest potrzebna?
Oczywiście. I testosteron jest potrzebny w świecie kobiet, bowiem to on decyduje o sprawności ciała i umysłu. Ale wracając do Quintetu. Nasza pianistka, Asia Duda, jest bardzo ważną osobą w naszym zespole i w moim życiu. Traktuję ją jak rodzinę. Kobieta może wnieść bardzo dużo do męskiego, jazzowego świata. Męskości pierwiastek żeński daje równowagę i na odwrót. Dzięki temu możemy tworzyć muzykę na podstawie dopełnienia yin i yang. Dobierając zespół starałem się zbudować grupę, która jest w stanie wyrażać wszystkie emocje i uczucia. Udało się i mamy nową energię. W życiu prywatnym też potrzebna jest równowaga tych sił. Sam w sobie odkryłem wiele pierwiastków kobiecych. Przyznaję się do nich i staram się z nich korzystać.

Wasza ostatnia płyta obfituje zarówno w emocje, jak i energię. To też podróż po najróżniejszych miejscach w Polsce i na świecie. Gdzie się najlepiej koncertuje?
W klubie.

A najlepsza publiczność…?
To taka, która otworzy się na to, co się za chwilę może wydarzyć, która potrafi wyłączyć obawy i oczekiwania. Kluczem do uczestniczenia w procesie muzycznym jest wyobraźnia. Jeżeli przychodzisz na nasz koncert, to najlepiej kiedy zapomnisz o tym, co było, co będzie i poddasz się temu, co się po prostu zdarzy. My robimy dokładnie to samo. Wtedy gramy najlepsze koncerty. Ryzykujemy, nie wiemy dokąd „popłynie” nasza improwizacja. Ale jeśli będzie to proces otwarty, to wspólnie odkryjemy zupełnie coś nowego. Coś się w nas otworzy, o czym już zdążyliśmy zapomnieć lub nie mieliśmy świadomości, że istnieje. Takie doświadczenie przynosi dużo szczęścia i radości.

Dla Ciebie szczęście to muzyka?
Muzyka jest jednym z najlepszych kluczy, jakie znam, do otworzenia drzwi do szczęścia.

Wróćmy do korzeni tego szczęścia. Słyszałam, że jako mały chłopiec grałeś w kilku zespołach. Byłeś szefem?

Na początku szkoły podstawowej razem z kolegami z klasy założyłem zespół Nóż. Kiedy już go wymyśliliśmy, to zaczęliśmy zbierać pieniądze na instrumenty. Sprzedawaliśmy złom, butelki i makulaturę. Wszystko po to, by kupić plastikowe zabawki. Moim zadaniem było organizowanie spotkań i pisanie tekstów. W dużej mierze działo się to w strefie marzeń. Dopiero później, kiedy zacząłem koncertować ze składem Iwan Groźny, zobaczyłem, co to znaczy mieć zespół. Na scenie natomiast zadebiutowałem w wieku 10 lat na festiwalu Rock na Zaspie w Gdańsku.

Jak zareagowali na Twoje zainteresowania rodzice?
Szczerze mówiąc, nie pamiętam. Chyba nie czułem potrzeby chwalenia się w domu, że gram w zespole. Wtedy myślałem, że nie zostanie to dobrze odebrane. Problemy z łączeniem rock’n’rolla z życiem rodzinnym pojawiły się później…

Ale braciom chyba zdradzałeś swoje tajemnice, w końcu mieli podobne zainteresowania. Pomogli Ci się odnaleźć w świecie muzyki?
Braterstwo jest bardzo specyficznym rodzajem połączenia, w którym miłość przeplata się z rywalizacją. Dochodzi do wielu konfliktów i bójek. Ta relacja to cały wachlarz przeżyć i emocji. To też forma nauki tego, co w życiu chcemy i co możemy robić. Moje życie z braćmi obfitowało we wszystkie te elementy.


Aktualności muzyczne

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!