reklama

Józef Zieliński „Kiero”: Mam dwie pasje: żonę i piłkę. Kocham je obie [WIDEO]

Renata Hryniewicz, zdjęcia i wideo Jakub PikulikZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (25 zdjęć)
Kochają go piłkarze, trenerzy, sponsorzy, a przede wszystkim kibice. Choć dużo krzyczy, bo głos ma doniosły, jest bardzo skromny. Kiedy się o nim mówi czuje się zmieszany, a na jego twarzy pojawia się rumieniec. Taki właśnie jest Józef Zieliński, znany wszystkim pod ksywą „Kiero”, 70-letni zawodnik A-klasowej Odry Górzyca, która w bieżących rozgrywkach Totolotek Pucharu Polski osiągnęła drugą rundę w zmaganiach regionalnych.

Z Józefem Zielińskim i drużyną Odra Górzyca, której jest kierownikiem spotykamy się na treningu. Zespół trenuje na boisku Kompleksu Sportowo-Rehabilitacyjnego w Górzycy.

„Ja nie chcę, ja się wstydzę”

Podchodzimy do niego, ale on się oddala. - Rozmawiajcie z trenerem, z prezesem, ja się nie nadaję. Nie umiem do kamery mówić. Ja nie chcę, ja się wstydzę - krzyczy z daleka.

W końcu, po jakimś czasie udaje nam się go namówić na rozmowę. Siadamy na murawie.

Józef Zieliński zaczyna opowiadać swoją historię związaną z piłką.

- Urodziłem się w małej Klenicy koło Sulechowa. Tu jak większość chłopców, zacząłem kopać piłkę. Ale wtedy nie było tak, jak teraz. Najpierw były obowiązki, potem przyjemności. Ojciec mówił: „Chcesz grać w piłkę? Najpierw wyrzuć gnój”. Oborę sprzątałem w mig, by już poczuć przy nodze piłkę - wspomina.

Gdy był już nastolatkiem poszedł do technikum budowlanego w Zielonej Górze. Grał w Kolejarzu, potem w Zrywie i Budowlanych. Po szkole trafił do wojska i tutaj też grał. Los tak się potoczył, że do pracy wyjechał na Syberię.

- Nosiło mnie tam. Dla mnie piłka jest jak nałóg, nie mogłem znaleźć sobie miejsca - opowiada pan Józef. - Aż w końcu dołączyłem do syberyjskich piłkarzy i grałem z nimi, jako miejscowy . Drużyna wiedziała, że jestem z Polski, ale nikt mnie nie wydał. Gdyby tak się stało, od razu do Polski by mnie odesłano.

Kiedy trafił do Dąbroszyna koło Kostrzyna i dołączył do klubu Zew Dąbroszyn. Potem został trenerem i przez kilka lat prowadził młodzików. Po tej przygodzie został kierownikiem zespołu Celulozy Kostrzyn. Od siedmiu lat kieruje Odrą Górzyca.

- Pomimo, że zjadł zęby na futbolu, ciągle cieszy się tym sportem. Stresuje się przed każdym naszym meczem, jest pełen emocji, przeżywa wszystko - mówi Maciej Mikołajczyk, piłkarzy Odry.

Leczy złamane serca...

- Kocham tych chłopaków. Wspieram ich jak mogę. Jak wygrają skaczemy ze szczęścia, jak przegrają pocieszam - mówi „Kiero". - Bywa i tak, że jakiś jest zmarkotniały, bo się pokłócił z dziewczyną, albo jeszcze gorzej, bo go rzuciła. Pocieszam go wtedy, tłumaczę, że będzie dobrze. Pozwalam im się wypłakać na moim ramieniu. Są dla mnie jak synowie.

Dwie pasje: żona i piłka

Wiwatom nie było końca, kiedy „Kiero" w Dąbroszynie wszedł na boisko i zagrał ze swoją drużyną Odra Górzyca w meczu ligowym w klasie A.

- Kilka tygodni przed meczem z Dąbroszynem powiedział, że fajnie by było gdyby jeszcze zagrał - mówi trener Odry Patryk Landowski. - Postanowiliśmy zrobić mu prezent i wpuścić go na boisko. To człowiek, który piłce nożnej poświęcił całe życie i to mu się należało.

- Tego uczucia nie da się opisać. Byłem szczęśliwy, ale lata już dają się we znaki. Jestem stary i nie gram już na takich obrotach jak kiedyś - śmieje się pan Józef. - Mam dwie pasje. Pierwsza - to żona, druga - to piłka. To dwie największe miłości mojego życia.

Choć, jak mówią piłkarze, „Kiero", to „prosty chłop”, mają do niego wielki szacunek.

- Jest człowiekiem z pasją, człowiekiem dobrym. Nigdy nas nie zawiódł. Kiedy gramy, nie tylko go słyszymy z trybun, ale także czujemy, że sercem jest z każdym z nas. Można powiedzieć, że jest dla nas takim „tatuśkiem” - mówi Maciej Mikołajczyk.

Kiedy tak sobie rozmawialiśmy na murawie, piłkarze podeszli po cichu za plecy Zielińskiego i zaśpiewali mu głośne „Sto lat". Był bardzo wzruszony. - Widzicie? No jak ich nie kochać... - powiedział do nas ze łzami w oczach.

W rozgrywkach Totolotek Pucharu Polski na szczeblu regionalnym Odra przebrnęła przez pierwszą rundę. Po rzutach karnych pokonała na wyjeździe Juwenię Boczów. - Bardzo się cieszyliśmy, że mogliśmy zagrać w kolejnej rundzie, bo Puchar Polski jest dla nas fajnym dodatkiem do rozgrywek ligowych - powiedział Patryk Landowski. W drugiej rundzie jego zespół przegrał z Wartą Słońsk 1:5.

Zobacz wideo:Górzyca: Spartakiada Ziemi Lubuskiej dla niepełnosprawnych

Materiał oryginalny: Józef Zieliński „Kiero”: Mam dwie pasje: żonę i piłkę. Kocham je obie [WIDEO] - Gazeta Lubuska

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3