Lekarze chirurdzy mają dość ciężkiej pracy. Chcą odejść

Redakcja
Dziś w szpitalu pracuje ponad 300 lekarzy. Lecznica mówi, że w ostatnich latach lekarzy przybywa
Dziś w szpitalu pracuje ponad 300 lekarzy. Lecznica mówi, że w ostatnich latach lekarzy przybywa Jarosław Miłkowski
Trzech lekarzy z oddziału chirurgii ogólnej i onkologicznej odejdzie już na pewno, bo dali słowo w innym miejscu. Kolejnych czterech specjalistów złożyło już wymówienia.

- Jesteśmy obciążeni pracą. A zapotrzebowanie na nasze usługi ciągle rośnie. Poza tym cyfryzacja w szpitalu zabiera czas na leczenie pacjenta.Tracimy masę czasu na logowanie i dostęp do systemu - mówi doktor Lech Sługocki, p.o. ordynatora oddziału chirurgii ogólnej i onkologicznej.

Już za kilka tygodni ten oddział szpitala może zostać sparaliżowany brakiem lekarzy. Dziś pracuje tu ich 14. A już wiadomo, że na początku października odejdzie dwóch specjalistów. Przesądzone jest także odejście trzeciego lekarza – w listopadzie. Oprócz tego wypowiedzenie złożyło czterech kolejnych specjalistów. A nie jest wykluczone, że odejdzie także ósmy. Tak wygląda sytuacja na dzisiaj. Lekarze skarżą się, że ich zarobki nie są adekwatne do pracy. Pacjentów bowiem przybywa, do Gorzowa trafiają cięższe przypadki niż do szpitali powiatowych, a ulgi – choćby w postaci asystentów lekarza – nie ma. Część z nich woli więc za te same pieniądze (średnia to 80-100 zł za godzinę, ale na oddziale tylko jeden z nich ma 85 zł za godzinę dyżuru) pracować w mniejszych szpitalach.

Jak władze gorzowskiej lecznicy chcą rozwiązać problem? Jeśli nie uda się przekonać lekarzy do pozostania, będą chcieli zatrudnić chcących rozwijać się specjalistów np. ze Szczecina lub Wrocławia.

Oddział chirurgii w szpitalu jest w stanie przedzawałowym

Na oddziale chirurgii ogólnej i onkologicznej pracuje 14 lekarzy. Od 1 października z tej grupy zabraknie dwóch lekarzy (ich odejście jest przesądzone, bo już zatrudnili się w innym miejscu). Dwa dni później może przestać pracować kolejnych trzech lekarzy. W listopadzie ma odejść szósty lekarz (a trzeci na pewno). Jakby tego było mało, wypowiedzenie złożył także p.o. ordynatora. Termin wypowiedzenia mija mu w grudniu. Co więcej, jego odejście może spowodować rezygnację kolejnego, czyli ósmego, doktora. Tak przedstawia się sytuacja kadrowa na oddziale, na którym średnio w ciągu roku leczonych jest około 3 tys. pacjentów. Od stycznia może pracować tu tylko sześciu z 14 leczących teraz specjalistów.

- Mamy coraz trudniejsze warunki pracy. Jesteśmy nią obciążeni. Pacjentów jest coraz więcej. A cała rewolucja jest na naszych barkach. Musimy zajmować się dokumentacją i papierową, i elektroniczną. Dwa razy musimy więc robić to samo. Pracy jest tyle, że najlepiej byłoby, gdybyśmy laptopy nosili ze sobą na plecach. Nie każdy z nas jest młody i nie wszyscy z nas są w stanie pisać szybko na klawiaturze. Tyle się mówiło o wprowadzeniu np. asystentek lekarza, które tę pracę elektroniczną mogłyby robić za nas. Mielibyśmy wtedy więcej czasu dla pacjentów – mówi doktor Lech Sługocki, p.o. ordynatora oddziału. W szpitalu pracuje 32 lata. Przez ten czas zdarzyło się parokrotnie, że warunki pracy mu się nie podobały. – Ale tak, żebym złożył papiery i chciał odejść, to jest po raz pierwszy – mówi nam ordynator. O sprawie odejść lekarzy rozmawia z nami z prostego powodu. – Niepokoję się, że niebawem ten oddział może zostać sparaliżowany z powodu braku lekarzy – mówi.
Z oddziału mają odejść m.in. Jacek Guzikowski, Maciej Bobrowicz, Krystian Bizunowicz i Maciej Kococik. Gdy w zeszłym tygodniu głośna była sprawa

o 29-latce, która zmarła w szpitalu, wiceprezes Robert Surowiec mówił o Kocociku, że to jeden z najlepszych chirurgów w szpitalu. Jak tłumaczy nam doktor Sługocki, lekarze wolą odejść do szpitali w okolicach Gorzowa, gdzie za te same pieniądze będą mieli mniej – ale nie znaczy, że mało - pracy.

- Pracy u nas lekarzom nie ubędzie. Będzie nawet ciężej – mówi R. Surowiec. Zapowiada, że władze szpitala będą jeszcze rozmawiały z lekarzami, by zostali (niektórzy takie rozwiązanie dopuszczają). Lecznica przygotowuje się jednak na scenariusz, który zakłada ściągnięcie np. młodych lekarzy ze Szczecina czy Wrocławia.
- U nas będą mogli się rozwinąć – mówi wiceprezes szpitala.

- Nie sądzę, by wielu lekarzy tylko czekało na telefon z Gorzowa - zauważa Sługocki.
Co może zatrzymać tych lekarzy, którzy jeszcze nie zobowiązali się do pracy w innym miejscu? - Przede wszystkim poprawa warunków pracy – mówi p.o. ordynatora. I nie ma na myśli tylko spraw finansowych, choć one też są ważne.
Dziś lekarze w gorzowskim szpitalu zarabiają średnio80-100 zł na godzinę. Zdarzają się jednak specjaliści, którzy dostają znacznie więcej.

Aktualnie w gorzowskim szpitalu wojewódzkim pracuje ponad 300 lekarzy. W tym roku zatrudnionych zostało 14 doktorów, odeszło 12. W zeszłym roku w całej lecznicy odeszło 21 lekarzy, do pracy przyszło 36.

Sklepowy patriotyzm, to polska specjalność.

Wideo

Materiał oryginalny: Lekarze chirurdzy mają dość ciężkiej pracy. Chcą odejść - Plus Gazeta Lubuska

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
radek

Kazali im pracować i już odchodzą żałośni są. Trzeba było zostać filozofem to lekka praca. Za coś wam płacą, a nie za płakanie słabe istoty

T
Tomek
Jak nie ma bizunowicza tylko lepiej
G
Gość
Ojej to ciekawe co z nami pacjentami bedzie
T
Tomek
Bizunowicz to żaden specjalista chwała Bogu złe odszedł.
D
Doktorek
szanuj doktorka swego ,bo możesz nie mieć żadnego....
Dodaj ogłoszenie