Międzynarodowy Festiwal Tańca inaczej... widziałeś?

Redakcja
Zdjęcia autorstwa uczestników sekcji fotograficznej Młodzieżowego Domu Kultury w Gorzowie. Alicja Zell
Niedawno zakończył się już 18. rozdział z życia Festiwalu. Ukażę go dla Was z innej strony, bo to nie tylko koncerty, nie tylko stereotypowa nuda. Zobacz, co naprawdę dzieje się tuż za rogiem…

Gorzów a Festiwal
„Jestem za stara”, „Młodym to rozdawaj”, „Nie, ja już nie tańczę” – słyszałam od wielu gorzowian, rozdając im kolorowe ulotki na temat wielkiego tanecznego wydarzenia w naszym mieście, czyli tradycyjnego już Festiwalu. Owszem, reklamując koncerty, rozdałam mnóstwo ulotek (podobnie jak moje koleżanki i koledzy), ponadto w centrum miasta nad ul. Wodną oraz nad Studnią Czarownic wisiały banery festiwalu, a na każdym rogu biły po oczach swoim wyrazistym różem plakaty z rozpiską koncertów, do tego informacje w regionalnej telewizji i prasie. Niestety, frekwencja na widowni nie zachwyciła mnie. Z takim nastawieniem, jaki cytowałam na początku, rzeczywiście trudno jest niektórym zrozumieć, że Gorzów ma w sobie potencjał i taka impreza nie jest tylko dodatkiem do oferty zajęć dla dzieci. Festiwal jest dla wszystkich gorzowian – młodych i starych, wysportowanych i nie, artystów i robotników – WSZYSTKICH! Chętnie odpowiedziałabym tym sceptykom, których komentarze powyżej wypisałam: „Jeśli już tyle lat pani przeżyła, to czy widziała pani Turków tańczących swoje orientalne tańce? Czy widział pan 500 dzieciaków na jednej scenie poruszające się w rytm jednej piosenki? Czy słyszała pani kiedyś hymn Unii Europejskiej grany wspólnie przez kapele z Bułgarii, Polski i Turcji? A jeśli nie, to może widział pan chociaż Ukraińców czy Słowaków występujących na tle naszej pięknej Warty?” No właśnie – i wtedy na twarzy rozmówcy malowałoby się tylko wielkie zaskoczenie…
 „Taniec łączy narody”
Tak brzmi hasło XVIII Festiwalu Tańca. Rzeczywiście festiwal to taniec sam w sobie – koncerty, występy, konkurs taneczny wśród gości przyjezdnych, różne formacje taneczne, specyficzna muzyka – inna z każdego zakątka świata. Świata - bo tegorocznymi uczestnikami gorzowskiego festiwalu były zespoły taneczne młodzieżowe i dziecięce z: Bułgarii (Gabrovo), Niemiec (Neuenhagen), Litwy (Plunge), Słowacji (Koszyce), Turcji (Izmir, Ankara), Ukrainy (Sambor) i Polski (Leszno, Strzelce Kraj., Police, Bydgoszcz, Morawica, Skwierzyna, Domaniewice) - łącznie 15, a należy dodać jeszcze gospodarzy i zespoły miejscowe. W sumie około pięćset roztańczonych, młodziutkich, uśmiechniętych osób. I jak tu może nie być wspaniałej zabawy? Przeczytajcie…
„Roztańczony, uśmiechnięty festiwal…”
Pierwszego dnia, czyli 23 czerwca, po wielu próbach w hali sportowej, odbył się koncert pt. „Witamy w Gorzowie”. To wyjątkowa tradycja, gdyż na scenie pojawiają się dziewczęta z zespołu ludowego i, jak to zwyczaj nakazuje, częstują zespoły przyjezdne chlebem i solą. Przemawiają władze, prezentują się goście, tańczą „miejscowi”, a na koniec prawdziwy wybuch energii – piosenka festiwalowa, do której tańczą wszyscy artyści – to naprawdę niesamowite przeżycie – dla uczestnika i dla widza! Kiedy kończy się pierwszy, oczywiście udany, koncert główna myśl to: pierwsze koty za płoty. Wtedy trzeba się nastawić na niemal cały tydzień intensywnej pracy. Widz natomiast przygotowuje się na moc niezapomnianych wrażeń, bo czeka go jeszcze wiele atrakcji…
Drugi dzień należy do gości. Od rana do popołudnia próby, a później prezentacje na deskach gorzowskiego teatru. A jest o co powalczyć, gdyż każdy występ obserwują swym krytycznym okiem członkowie jury, którzy na zakończenie festiwalu przyznają nagrody najlepszym. „U Osterwy” można dokładniej poznać każdy zespół – spokojnie, w teatralnej atmosferze obejrzeć repertuar przyjezdnych. A propozycje są naprawdę bardzo różnorodne, kolorowe, radosne, czasem zaskakujące. Również tego dnia odbyło się spotkanie przedstawicieli zespołów z prezydentem miasta Tadeuszem Jędrzejczakiem. Przy tej okazji goście mieli okazję zobaczyć naszą filharmonię, gdyż wszystko odbywało się tamże w sali kameralnej. Oficjalne powitanie, wymiana upominków, miłe uśmiechy, wspólne zdjęcia… I tak minął kolejny dzień. Zmęczenie powoli narasta, a przed nami jeszcze kilka dni. Jednak pozytywne emocje nie opuszczają nas ani na krok!
„Niech Warta dołączy swój śpiew…”
25 czerwca – rano chwila oddechu, a później kolejne prezentacje. Goście występowali na bulwarze przed gorzowską publicznością trzy godziny. Na szczęście pogoda dopisała, a i Warta, jak zwykle piękna i dostojna, tworzyła element wspaniałej atmosfery. Naprawdę wspaniałej – widać było, że publiczność była pod wrażeniem oglądanych choreografii. Czekała ją również niespodzianka! Tureccy tancerze porwali widzów do wspólnej zabawy. Utworzyli oni koła, trzymając się charakterystycznie za ręce i w rytm wybijany w ogromne, dźwięczne bębny poruszali się krokiem tańca rodem z Azji Mniejszej! Nie był to krok skomplikowany, ale jakże wiele radości dał tym, którzy właśnie tam, przed sceną na gorzowskim bulwarze, mogli skosztować kawałek świata… Po tylu wrażeniach przyszedł czas na wyciszenie i zebranie myśli. W kościele przy placu Jana Pawła II odbyła się uroczysta Msza święta w intencji uczestników festiwalu, którzy oczywiście byli tam obecni. Dla mnie, zresztą jak co roku, było to doznanie wyjątkowe, bo w kościele rzymsko-katolickim spotkali się wyznawcy różnych religii. Nie przeszkadzało to jednak, by każdy mógł pomodlić się za gorzowski festiwal. Była to również okazja do poznania przez zagranicznych gości polskiej kultury czy też katolickich zwyczajów. Po mszy, na samym środku kościoła, przed ołtarzem zatańczyli Słowacy i zaśpiewali Turcy. Słusznie msza została zakończona słowami św. Augustyna: „Człowieku, naucz się tańczyć, bo inaczej aniołowie w niebie nie będą wiedzieć, co z tobą zrobić.”
Ta ostatnia niedziela
Półmetek festiwalu za nami, a plan ciągle napięty! Od 9.00 próby, przerwa na naładowanie energii, kolejne próby, już generalne, ćwiczenia, powtórki, nauka kroku piosenki festiwalowej, prolog, zejście… To oznacza, że zbliża się najważniejszy koncert, niejakie udekorowanie całego dzieła festiwalu – Koncert Galowy. W nim po raz ostatni prezentują się na scenie goście oraz gospodarze. Koncert musi być perfekcyjny, piękny, pełen wrażeń. I jest. Każdy z osobna stara się wypaść jak najlepiej, bo czuje wielkość rangi tego wydarzenia. Na widowni siedzi również jury, które już zdecydowało, kto otrzyma nagrodę, dlatego z każdą chwilą przybliżającą do finału, napięcie rośnie. I wybucha! - w końcowej piosence, gdy na scenę wybiegają setki młodych tancerzy zadowolonych z siebie i oczekujących już na koniec tego wyjątkowego występu. Czeka po to, by usłyszeć: Nagroda (300 euro) wędruje w ręce zespołu… z Bułgarii, Litwy, Niemiec i Polski (Strzelec Krajeńskich i Bydgoszczy)! Pozostali otrzymują wyróżnienia. Ponadto ciekawe nagrody indywidualne: za najdłuższe włosy (w tym roku 75cm!), osobowość festiwalu oraz najmłodszego uczestnika. Ale młodzież czeka na koniec koncertu przede wszystkim po to, by usłyszeć jeszcze raz słowa piosenki festiwalowej: „Muzyka nas niesie do gwiazd…” A tuż po tym na wyczekaną cały rok piosenkę, by śpiewać z kabaretem OTTO: „Wakacje! Znowu są wakacje!”. A ja na pewno mam rację, że to najwspanialsze momenty całego festiwalu – wtedy na scenie i przed nią, a także wśród publiczności tańczą wszyscy – już nie tylko dzieci, ale i organizatorzy, widzowie, goście i gorzowianie. Po tym światła na scenie gasną i przedstawienie dla widza kończy się. Ale nie dla nas! Pełni pozytywnej energii po chwili oddechu idziemy na festiwalową dyskotekę, gdzie już bez strojów ludowych czy współczesnych, ale własnych, prywatnych możemy pobawić się w międzynarodowym towarzystwie i cieszyć się zasłużonymi wakacjami, jak i udanym festiwalem.
To jeszcze nie koniec!
Jakże festiwal mógłby się tak szybko skończyć – bez wspólnych rozmów, bez dalszej zabawy? 27 czerwca spędziliśmy razem nad jeziorem, cały dzień. Tam czekali na nas ratownicy czuwający nad naszym bezpieczeństwem, inni woleli jednak poopalać się, jeszcze inni pograć w siatkówkę czy zjeść coś smacznego. W miłej atmosferze, przy rozmowach, beztroskiej zabawie minął ten, niestety, już naprawdę ostatni dzień XVIII Międzynarodowego Festiwalu Tańca.
To trzeba przeżyć
Było niesamowicie, kto nie widział, niech żałuje. Organizacyjnie – wszystko dopięte na ostatni guzik, tanecznie – wysoki poziom i piękne prezentacje, towarzysko – serdeczni, kontaktowi ludzie. Czy to nie jest najlepsze zakończenie roku szkolnego, jak i rozpoczęcie słonecznego lata? Tak wygląda gorzowski Festiwal Tańca. Ale wszystkiego nie da się wyczytać – to trzeba przeżyć.
18 lat razem
Nie mogę nie wspomnieć, że organizatorem tego pięknego festiwalu jest Młodzieżowy Dom Kultury, a jego dyrektorem pan Krzysztof Szupiluk. To rewelacyjnie, że MDK ciągle realizuje myśl festiwalu, bo rzeczywiście „Taniec łączy narody” – warto tę więź pielęgnować i poznawać inne kraje. Taką możliwość mamy w Gorzowie – co roku, pod koniec czerwca, zawsze z uśmiechem na ustach powitamy każdego tak, jak tradycja nakazuje – chlebem i solą. Niech wymówką nie będzie brak pogody czy ochoty – już znacie tę drugą, zakulisową odsłonę festiwalu, tę pierwszą poznajcie osobiście – zapraszam na koncerty: „Trzymaj razem z nami ten taneczny krok. Na pewno się spotkamy za rok!”
Zobacz więcej na: www.festiwal.gorzow.pl A teraz zapraszam do obejrzenia fotorelacji... 

"To co dał nam świat" - wspomnienie Krzysztofa Krawczyka

Wideo

Materiał oryginalny: Międzynarodowy Festiwal Tańca inaczej... widziałeś? - Warszawa Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie