reklama

„Nic osobistego. Sprawa Janusza Walusia” czyta się jak thriller

Zbigniew BorekZaktualizowano 
„Nic osobistego. Sprawa Janusza Walusia”, wydawnictwo: Sonia Draga, oprawa twarda, liczba stron: 264.
Kto przeczytał „Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka”, ten wie, że Cezary Łazarewicz potrafi dokopać się do dna, zeskrobać z niego rdzę, a potem wywiercić dziurę, przeleźć na drugą stronę i pokazać to dno od spodu. Najnowsza pozycja tego autora jest kolejnym na to dowodem.

„Nic osobistego. Sprawa Janusza Walusia” to książka reporterska w rozmachu i detalu. Łazarewicz nie tylko rozmawia z polskim zabójcą Walusiem, który od 26 lat siedzi w więzieniu w Republice Południowej Afryki, nie tylko odwiedza wioskę na afrykańskim pustkowiu, w której jego ofiara – Chris Hani, czarnoskóry bojownik o prawa Czarnych w rasistowskim państwie, się urodził. Reporter dociera do każdego, do kogo można dotrzeć - od bliskich i znajomych Polaka i Afrykanina, przez dziennikarzy, którzy pisali o tym jednym z najgłośniejszych morderstw świata lat 90., a później relacjonowali proces sprawców (bo Waluś miał „zleceniodawcę”), aż po innych świadków epoki i tych, którzy mogli mieć wpływ nie tylko na życiorys, ale przede wszystkim na poglądy Walusia.

Lindiwe Hani „z zażenowaniem i lekkim wstydem odkryła, że w pewien sposób polubiła tego strasznego człowieka, który zamordował jej ojca”

To lektura trudna w treści, w formie reportersko zwinna, pisarsko błyskotliwa. Chwilami czyta się ją jak thriller. Trudno zachować czytelniczy dystans, gdy Waluś niczym klasyczny hitman, zawodowy zabójca z amerykańskiego filmu, opisuje, jak strzela Haniemu w korpus, drugi strzał oddaje w głowę, po czym pochyla się nad leżącą już ofiarą, żeby dla pewności strzelić dwa razy za uchem (jak później uzna biegły, z odległości około 30 cm). Trudno nie sięgnąć w głąb własnej duszy, gdy się czyta, że Lindiwe Hani „z zażenowaniem i lekkim wstydem odkryła, że w pewien sposób polubiła tego strasznego człowieka, który zamordował jej ojca”. To jednak literatura faktu z namalowanym wprawną ręką tłem historycznym i politycznym, z dynamicznym obrazem wychodzenia RPA z apartheidu, niejako „przy okazji” - Polski z komunizmu.

"Janusz Waluś jest sympatycznym i otwartym człowiekiem, a rozmowa z nim to przyjemność. Jak ja lubi historię, jest oczytany i rzuca co jakiś czas cytatami z literatury. Ma dystans do siebie i autoironiczne poczucie humor" - pisze Łazarewicz

Łazarewicz pokazuje Walusia z oddali i z bliska. Choć to „nic osobistego”, czasem skraca dystans tak, że czytelnika może zmrozić. „Janusz Waluś jest sympatycznym i otwartym człowiekiem, a rozmowa z nim to przyjemność. Jak ja lubi historię, jest oczytany i rzuca co jakiś czas cytatami z literatury. Ma dystans do siebie i autoironiczne poczucie humoru, gdy opowiada mi więzienne anegdotki ze swego życia. Typ kumpla, z którym już po krótkiej rozmowie czuję się tak, jakbyśmy znali się całe życie” – pisze na dzień dobry.

Czytelnik czuje przez skórę: trudno autorowi pogodzić się z tym, że polscy narodowcy nazywają Walusia „ostatnim żołnierzem wyklętym”, a jego portrety noszą na warszawskim Marszu Niepodległości. Nie idzie jednak na łatwiznę i Walusia nie osądza, nie potępia. „Jeśli odwoła wszystko, w co wierzył, to zaprzeczy samemu sobie. Wyjdzie na wolność z poczuciem zeszmacenia i nie będzie mógł spojrzeć w lustro, więc po co miałby żyć” – tak oddaje jego dylematy.

Jedynie zagadnięty przez córkę Haniego: „(…) słyszałam, że jest dla was bohaterem. Oczywiście ja tego nie potępiam, bo każdy ma prawo do własnej opinii, ale ciekawi mnie, czy on stał się bohaterem tylko dlatego, że zabił mojego tatę?” Cezary Łazarewicz wbija oczy w posadzkę.

„Sprawa Grzegorza Przemyka” powinna moim zdaniem trafić na szkolną listę lektur, bo jak mało która książka obnaża do spodu i od spodu oblicze komunizmu. „Sprawę Janusza Walusia” warto wciągnąć na listę lektur obowiązkowych wszystkich Polaków – i tych prawdziwych, i zwykłych. To nie jest ciekawostkowa opowieść o polskim emigrancie, który w dalekim kraju popełnił równie straszną, co dla nas egzotyczną zbrodnię. To reporterskie lustro, w którym przegląda się pokręcony polski los najnowszy, a i nacjonalizm całkiem wyraźnie zobaczy tam swoje odbicie.

Przestrzegam: gotowych odpowiedzi na żadne pytanie Łazarewicz nie udziela, do poszukiwania własnych na pewno skłania. Ostatnie słowo należy do Lindiwe Hani: „Chciałabym kiedyś przyjechać do Polski i to wszystko zrozumieć”.

Łazarewicz o sprawie Gorgonowej, jednym z najgłośniejszych zabójstw przedwojennej
Powrót sprawy Gorgonowej. Zabiła? [rozmowa] Polski

Cezary Łazarewicz laureatem Nagrody Literackiej Nike:

POLSKA TOSKANIA - zobacz film i przewodnik interaktywny po lubuskiej krainie wina i wrażeń!

Poznaj z nami polską Toskanię! Zabierzemy Cię w podróż pięcioma szlakami: pasji, cierpliwości, spełnienia, dumy i tradycji.

Przewodnik interaktywny po polskiej Toskanii

Wideo

Materiał oryginalny: „Nic osobistego. Sprawa Janusza Walusia” czyta się jak thriller - Gazeta Lubuska

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3