Ostatnia w tabeli trzeciej ligi Warta Gorzów remisuje z wiceliderem Rekordem Bielsko-Biała

Alan Rogalski
Alan Rogalski
Warta Gorzów
Warta Gorzów Alan Rogalski/archiwum redakcyjne
Udostępnij:
Jeśli ostatnia drużyna trzeciej ligi grupy trzeciej gra z drugim zespołem, to faworyt tego sobotniego meczu był jeden. I skoro ci zamykający tabelę to spotkanie zremisowali, to trzeba uznać to za niespodziankę. A wiele nie brakowało, by kilkadziesiąt kibiców Warty Gorzów na stadionie OSiR-u przy ul. Olimpijskiej byli świadkami małej sensacji.

Ale o takiej można byłoby mówić od drugiej połowy, bo w pierwszej ten pojedynek był toczony pod dyktando wicelidera. Rekord Bielsko-Biała może nie stwarzał nie wiadomo ilu sytuacji strzeleckich, ale po tym, jak Tomasz Nowak wykorzystał rzut karny w 24 min., to ekipa z Podbeskidzia zaczęła kontrolować przebieg wydarzeń na boisku. Były reprezentant Polski w kadrze Franciszka Smudy uderzył piłkę z jedenastu metrów w jedną stronę, Kamil Lech rzucił się w drugą i tym samym bramkarz bordowo-granatowych nie miał szans naprawić błędu, po którym faulował w szesnastce właśnie egzekutora tego karnego.

To było już kolejne wapno podyktowane przeciw warciarzom w tym sezonie, więc można było się obawiać, że ta potyczka tak jak te minione zakończy się na niekorzyść gorzowian. Zwłaszcza że zaraz po przerwie Lech został pokonany po raz drugi. Ale ostatecznie ten gol nie został uznany, bo jego strzelec Marcin Wróbel był na spalonym. Gdyby nie chorągiewka w górze asystenta sędziego, to można by powiedzieć, że Wróbel zrewanżował się golkiperowi gospodarzy za jego skuteczną interwencję tuż przed gwizdkiem arbitra kończącym pierwszą odsłonę tego starcia. Wtedy to zawodnik Rekord główką sprawdził Lecha. A jeszcze przecież chwilę później z dystansu huknął Bartosz Kowalczyk, ale i tym razem gracz Warty był na posterunku.

I być może nie pozwolilibyśmy sobie na taką tezę, że ten mecz mógł zakończyć się wygraną miejscowych, gdyby nie pomyłka Mateusza Madzi. Ten w 57 min tak skiksował, że Dominik Nowakowski mógł się spytać Krzysztofa Żerdka, w który róg kopnąć futbolówkę. I posłał ją przy dalszym słupku. Było 1:1 i… przewaga rekordzistów nie była aż tak wyraźna. Ba, bywało, że inicjatywę przejmowali nasi i w końcówce mogli przechylić szalę zwycięstwa. Świetną okazję miał Tkaczuk po centrze z wolnego, ale jego uderzenie głową zatrzymał Żerka. Jeszcze próbowali odpowiedzieć bielszczanie, jednak koniec końców na murawie utrzymał się wynik remisowy. I to rezultat, który w tym spotkaniu raczej nie krzywdzi nikogo.

Warta Gorzów – Rekord Bielsko-Biała 1:1 (0:0)

  • Bramki: Nowakowski (57) – Nowak (24 – karny).
  • Warta: Lech – Ogrodowski, Śledzicki, Majerczyk (od 12 Siwiński) – Nowak, Szałas (od 79 Kasprzak), Nehrebecki, Szulc (od 69 Rybicki), Nowakowski – Marchel (od 79 Burzyński), Tkaczuk.
  • Żółte kartki: Nehrebecki, Marchel, Nowakowski, Szulc, Lech.

Australian Open nie dla Djokovicia, jakie szanse mają Polacy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie