Piotr Basta, trener wioślarek AZS AWF Gorzów: Olga to bestia, liczę na niespodziankę. Kasia? Ona zasłużyła, by wystartować

Alan Rogalski
Alan Rogalski
Piotr Basta z Katarzyną Boruch
Piotr Basta z Katarzyną Boruch AZS AWF Gorzów
– Wierzę, że Olga Michałkiewicz w czwórce bez sterniczki powalczy o medal – mówi jej klubowy trener Piotr Basta z AZS-u AWF Gorzów i dodaje, że druga z jego zawodniczek Katarzyna Boruch z czwórki podwójnej nie powinna być rezerwową na igrzyskach olimpijskich w Tokio.

Czy zadowala pana sytuacja, że dwie wioślarki AZS-u AWF Gorzów zostały olimpijkami, ale jedna z nich jest rezerwową na igrzyskach w Tokio?
Generalnie jestem szczęśliwy, bo to olbrzymi sukces dla gorzowskiego środowiska. Udowadniamy, że potrafimy prowadzić właściwe szkolenie we wszystkich grupach wiekowych. Co do Kasi, to rozumiem, że trener reprezentacji Polski musiał uszanować dorobek medalowy z ostatnich lat zespołu czwórki podwójnej [m.in. złoto mistrzostw świata w 2018 r. – red.], ale fakty są takie – patrząc chłodną głową – że Kasia idealnie wkomponowała się do tej drużyny, co dowodziły różne testy kontrolne. We mnie się trochę krew gotowała, bo wiem, że ta selekcja nie powinna tak wyglądać. Ale tak, jak powiedziałem, trzeba uszanować dorobek tej osady. Finalnie więc nie wzbudza to we mnie aż takich emocji, jak miesiąc temu, gdy zapadła decyzja o tym, że Kasia będzie rezerwową. W każdym razie ona, wbrew temu, co mówili złośliwi, nie może mieć żadnych kompleksów wobec koleżanek. Dlatego, że te dziewczyny szybciej bez Kasi po prostu nie pływają.

A co przemawia za Kasią poza wynikami na treningach?
Jest młoda, perspektywiczna, w kontekście rozwoju tej konkurencji w kraju. Ale… To tak, jak w prawie, jest ono jedno, a każdy je inaczej interpretuje. Ja absolutnie nie pragnę podważać autorytetu szkoleniowca, ponieważ to on bierze na siebie odpowiedzialność i będzie rozliczany z tego wyniku. I oczywiście życzę tej osadzie jak najlepiej, bo to jest ważne dla naszej dyscypliny. Kasia, jak każdy człowiek, miała chwile zwątpienia, nawet załamania, ale wychodziliśmy z tych trudnych sytuacji. Teraz jest to człowiek, który idzie tylko do przodu. Widzę w jej oczach błysk. Kasia jest przyszłością polskich wioseł.

Rozumiem, że gdyby była taka potrzeba, to Kasia jest gotowa, by wsiąść do łódki. I to niekoniecznie do tej osady, z którą w tamtym roku zdobyła brązowy medal mistrzostw Europy.
Wierzę, że Kasia jest na tyle uniwersalną wioślarką, że w każdej chwili może zastąpić którąś z zawodniczek z osady krótkowiosłowej i długowiosłowej. Ona ma tę wybitną cechę, że potrafi się odnaleźć w różnych sytuacjach. Do tego jest bardzo pazerna na sukcesy, ale na nie trzeba będzie poczekać. Oczywiście nie ukrywam tego, że chciałbym, by wystartowała. I nie chodzi tylko o mój interes. Ona w pełni zasłużyła na to. Kasia jest „czysta”, w takim sensie, że ma czystą kartę w tym, co robi. Mi się to bardzo podoba, ale nie tylko mi. Jednak wioślarstwo to nie piłka nożna czy nawet lekka atletyka, gdzie zmian dokonuje się na bieżąco. W sztafetach jest to naturalna rzecz, a tutaj nie. Szczególnie w naszym kraju widać, że osoby, które zdobywają medale rangi mistrzowskiej, później z reguły dojeżdżają do głównej imprezy w tym samym składzie.

Czego w takim razie Kasia może nauczyć na takiej imprezie, też poprzez start w czwartkowym wyścigu rezerwowych? Pan jako trzykrotny olimpijczyk z Barcelony, Atlanty i Sydney, wie chyba o tym najlepiej.
Temu specyficznemu startowi, bo takimi są te na igrzyskach, towarzyszą olbrzymie napięcia, wywołane wieloma czynnikami. Zaczynając od tak zwanego szumu medialnego, poprzez ten taki wewnętrzny. Będzie to więc test wielu kompetencji, nie tylko tych fizycznych. Nie ukrywajmy, będą tam startować ci sami ludzie, których spotykamy na pucharach czy mistrzostwach świata. Przecież nikogo innego na igrzyskach nie będzie. Wracając do Kasi, to twarda zawodniczka. Jest bardzo młoda, dlatego wszystko przed nią. Ona po prostu musi przejść ten test napięć, stania na linii startu wśród innych olimpijczyków, tego wszystkiego nie da się nauczyć na treningu. Niektórzy z ponadprzeciętnymi umiejętnościami zdobywają medale już na pierwszych swoich igrzyskach, ale większość młodych sportowców jedzie na taką imprezę po naukę. Ale to jest normalne, szczególnie w takich dyscyplinach późno rozwojowych, jak wioślarstwo, gdzie średnia wieku medalistów to 26-27 lat. Kasia wykonała tytaniczną pracę w ostatnich latach, choć różnie układały się jej główne starty. Bądź co bądź, będzie miała wielką przygodę sportową. Musi być otwarta na wszystko. Jej ambicji nie brakuje w żadnym aspekcie, ale musi też dojrzeć do wielu rzeczy tak, by później móc brać sprawy w swoje ręce. Start na jedynce we wspomnianym wyścigu to nie jest jej konkurencja, ale nawet z tymi tak zwanymi rezerwowymi i tak pewnie będą osiągały lepsze czasy niż dziewczyny w finale C. Polityka Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego jest taka, by na igrzyska ściągnąć sportowców z jak największej liczby krajów, z wielu zakątków świata, w tym bez tradycji wioślarskich.

W takim razie, jak rozumiem, Olga, starsza, bardziej doświadczona zawodniczka, powinna łatwiej odnaleźć się na tak dużej imprezie? W końcu to też wicemistrzyni świata z 2017 roku w czwórce bez sterniczki. Pytanie, w jakiej jest formie ona i jej koleżanki z osady, bo w tym sezonie ich dyspozycja była różna?
Olga już otarła się o walkę o najwyższe szczyty. Ona jest więc „przetarta” i potrafi walczyć do końca. W skrajnym zmęczeniu umie podejmować decyzje, które decydują o tym, czy jesteś, czy nie w strefie medalowej. W ogóle, Olga potrafi zagrać taką swobodną dziewczynę z sąsiedztwa, ale to jest bestia. Zawsze taka była. Ona oprócz swoich talentów motorycznych, jest ukierunkowana na sukcesy. Oczywiście, wzbudza też kontrowersje w centralnym sztabie szkoleniowym, bo ma swoje zdanie. Najczęściej wyraziste. I nie każdemu to podoba się. Jednak ona na swój sposób zawsze próbuje dojść do perfekcji. Olga doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że to jest jej pięć minut. Patrząc na filmy z treningów, to jej osada rozpędza się. Zresztą, jesteśmy przyzwyczajeni do tego. Ten zespół potrafi startować beznadziejnie, jak w tym roku [na tegorocznych mistrzostwach Europy nie awansował do finału A, za to na ostatnim Pucharze Świata był trzeci – red.], ale na głównych imprezach walczy o najwyższe laury. Na szczęście wszystkie zawodniczki są zdrowe, czego przez ostatnie pół roku nie było, i jest właściwa atmosfera. Więc czekam na niespodziankę. Niespodziankę, czyli finał. A jak już w nim będą, to powalczą o wszystko. One potrafią tak się zmobilizować, jak rzadko która męska osada. Liczę więc, że Olga będzie walczyła o medal. To byłaby wielka sprawa.

Karolina Kulczyńska

Kibicka Stali Gorzów Miss Ziemi Lubuskiej! Karolina Kulczyńs...

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Piotrem Małachowskim

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie