Profesor Eugeniusz Murawski ma 90 lat i operuje. To najstarszy chirurg w Polsce!

Aleksandra Szymańska
Prof. Eugeniusz Murawski w pierwszą i ostatnią środę miesiąca pracuje na chirurgii dziecięcej Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie.
Prof. Eugeniusz Murawski w pierwszą i ostatnią środę miesiąca pracuje na chirurgii dziecięcej Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie. Agnieszka Wiśniewska/WSW Gorzów Wlkp.
Środy profesorskie na chirurgii dziecięcej w szpitalu w Gorzowie to pierwsza i ostatnia w miesiącu. Profesorskie, bo małych pacjentów przyjmuje wtedy prof. Eugeniusz Murawski. Od 20 lat na emeryturze. We wrześniu skończy 91 i jest najstarszym "czynnym" chirurgiem w Polsce.

Profesor jest szczupły, średniego wzrostu, ma ujmujący uśmiech i uścisk dłoni o sile imadła. Pytany, jak zachował przez tyle lat pewną, sprawą rękę, tylko się śmieje i wyciąga dłonie przed siebie. Ani drgną.

Profesora ekipa gorzowskiej chirurgii dziecięcej uwielbia. Pacjenci też. - No, mali to się trochę awanturują - śmieje się profesor, ale zaraz dodaje, że "pacjent sympatyczny nadzwyczaj, nadzwyczaj".

[wytloczenie]Środa na chirurgii dziecięcej Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie. Profesor doradza, wizytuje, operuje i przyjmuje w szpitalnej poradni. [/wytloczenie]

Profesor Murawski: - Wstałem o 4.30, ogoliłem się, zrobiłem sobie kąpiel, zjadłem śniadanie, wsiadłem do samochodu i przyjechałem. Byłem po 7.00. Staram się być zwykle o 7.15 w Gorzowie.

Ordynator Tomasz Grzechnik śmieje się: - Pan profesor jest jedną z pierwszych osób na oddziale, a przyjeżdża ze Szczecina!

Dwie godziny przy stole

Środy profesorskie w Gorzowie to już rytuał. Profesor najpierw bierze udział w porannym raporcie.
Ordynator Grzechnik: - Omawiamy poprzednie przyjęcia, wszystkie przypadki, idziemy na wizytę i potem operacje. Z reguły w środy są zabiegi dla pana profesora. To dzieci, które wcześniej konsultował, badał w poradni. Po zabiegach pan profesor schodzi na dół do poradni, przyjmuje pacjentów. No i jak wszyscy pacjenci zostaną przyjęci, mówimy sobie: do zobaczenia za dwa tygodnie.

Ostatnia środa profesorska to dwie godziny przy stole operacyjnym: [wytloczenie]- To były dwie operacje za jednym zamachem. Odstające małżowiny uszne. Wie pani, tak naprawdę przyczyną tych operacji, jest złe doświadczenie z rówieśnikami, zaniepokojenie rodziców… wiele przyczyn składa się na podjęcie decyzji. I jeśli dziecko jest już tak nastawione, to trzeba mu pomóc - mówi profesor. [/wytloczenie]

Tym dzieckiem jest Antoś. Parę godzin po zabiegu profesor pyta chłopca, czy wszystko u niego w porządku. Mały bez skrępowania mówi, że tak, tylko opatrunek, w którym Antoś wygląda jak czołgista w hełmofonie, trochę uwiera.
Profesor powoli kończy dzień pracy w Gorzowie. Za chwilę wsiądzie do auta i pojedzie do domu w Szczecinie.

- Tak szczerze, to jak długo pan profesor jedzie? - dopytuję. - Tak szczerze, to godzinę.

Ordynator Grzechnik: - Pan profesor zafundował sobie na 90. nówkę autko i śmiga bez problemu (śmiech).
Profesor zerka jeszcze na komórkę. Jak dojedzie do domu, spodziewa się posłańca z przesyłką. Zamówił przez internet sadzonkę czarnej czereśni kolumnowej. - Odbiorę, posadzę, a pojutrze jadę do Dziwnowa, nad morze, na 10 dni - zapowiada.

Zawód to całe życie

- Co trzeba robić, żeby być w takiej formie? - pytanie aż ciśnie się na usta. - Boże, proszę pani… szedłem na emeryturę w wieku 70 lat. Jako kierownik kliniki mogłem pracować do 70 lat. Rzadko się zdarza, ale profesorom, kierownikom klinik pozwalają. Poszedłem, ale nie wyobrażałem sobie, że nie będę już pracował. Wie pani… jest to zawód, który wciąga i to jest narkotyk (śmiech)! To całe życie przecież… - mówi profesor.

... Szedłem na emeryturę w wieku 70 lat. Jako kierownik kliniki mogłem pracować do 70 lat. Rzadko się zdarza, ale profesorom, kierownikom klinik pozwalają. Poszedłem, ale nie wyobrażałem sobie, że nie będę już pracował

Ilu dzieciom przez te lata pomógł, ile uratował? Nie sposób policzyć. - Do pracy habilitacyjnej miałem chyba koło setki pacjentów, specjalnie wyselekcjonowanych - profesor próbuje jakoś szacować.

Ordynator Grzechnik: - Ja może wejdę w słowo... Pan profesor Murawski opracował własną, autorską metodę operowania pacjentów z rozszczepem wargi (i podniebienia, tzw. zajęczych warg - dop. red.), co było tematem tejże pracy habilitacyjnej. I to jest metoda uznana nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie, więc ta liczba pacjentów operowanych z tak rzadkimi wadami, to jest bardzo dużo, a to było dawno. Od tamtej pory liczba pacjentów znacząco wzrosła przecież, panie profesorze, prawda? Nie tylko w Szczecinie, ale w Gorzowie też.

Profesor: - W Gorzowie były też bardzo trudne przypadki. Pamiętam zarośnięcie całkowicie jamy nosowej. Musiałem wydrążyć przewód. Dramatyczna sytuacja… Tak, pamiętam…

Ordynator: - To był maluch jeszcze na noworodkach.

Najstarszy w kraju

Profesor Eugeniusz Murawski we wrześniu skończy 91 lat i - wygląda na to - jest najstarszym operującym chirurgiem w Polsce. Prawdopodobnie też jednym z dwojga tak wiekowych na świecie.

Dwa lata temu TVN24 donosił o 104-letnim lekarzu z Japonii, ale ten pracował bardziej symbolicznie - dwa razy w tygodniu, jako wolontariusz w szpitalu.

[wytloczenie]Cztery lata temu cała Polska dowiedziała się, że 94-letni wówczas doktor Władysław Przybył rezygnuje z dyżurów w pogotowiu w Słupsku.[/wytloczenie]

Po internecie krąży informacja o Rosjance - niejaka Ałła Levushkina, chirurg, jest rówieśniczką profesora Murawskiego.

Profesor: - Ja nie czuję wieku. Odpoczywam na działce, w pracy fizycznej, bo zawsze uważałem, że praca fizyczna jest niezbędna do zachowania równowagi psycho - fizycznej. Wszystko sam robiłem i robię nadal. Nie korzystam z żadnej pomocy. Sam sobie gotuję, piorę, prasuję (śmiech).

- Co pan gotuje? - dociekam. - Teraz to już poszedłem na łatwiznę, gotuję Eintopf (dania jednogarnkowe - dop. red.). A z ryb to lubię łososia w galarecie. Wie pani, dieta dostosowana do potrzeb, do mojego wieku, wymagań. Od pewnego czasu przestałem jeść masło, bo skoro jem sery... w ogóle gustuję w nabiale. Do tego zawsze owoce, dużo jagód, orzechy podjadam. Polecam. Jestem łasuchem na słodycze i zawsze - o ile kawy nie słodzę - to do kawy kawałek jakiegoś ciasteczka - wylicza profesor.

Kawy - z ekspresu - pije co najmniej trzy dziennie. Jedyne, na co się leczy, to nadciśnienie, ale - dzięki lekom - udało się je okiełznać.

Przeczytaj też: **Dieta DASH na nadciśnienie - na czym polega, co jeść?**

Profesor: - Proszę pani, już trzy razy mogłem umrzeć z powodu nowotworu złośliwego! Pierwszy to jeszcze byłem w klinice. Miałem 68 lat. 10 lat później drugi. A trzeci to już niewielki… Ale trzeba wcześniej działać, natychmiast. Nie wolno lekceważyć najlżejszych objawów! I tylko sama chirurgia, bez chemii, bez naświetlania. Jak ja potrafię zoperować nowotwór złośliwy u dziecka, podjąć decyzję, to dlaczego mam siebie oszczędzać?! Trzeba być konsekwentnym. Niestety, wielu moich kolegów lekarzy poumierało… bo nie patrzyło na siebie. To najgorsze, gdy odsuwa się od siebie problem. Jest problem, rozwiąż go, zresztą tak chirurg postępuje.

Chciał być inżynierem

Pomyśleć, że lekarzem został trochę z musu. Planował, że będzie inżynierem. Ale gdy gimnazjum w Wałczu (profesor sprowadził się do Wałcza z Grodna) opuścił ulubiony nauczyciel matematyki i fizyki, wiadomo było, że ze studiów inżynierskich nici.

Przeniósł się do liceum humanistycznego - z łaciną - w Szczecinie, a po szkole Eugeniusz Murawski postanowił zdawać na utworzoną w mieście w 1948 r. Akademię Lekarską. Na 100 miejsc było 500 chętnych, ale przyszłemu profesorowi udało się błysnąć na egzaminie. Tak się zaczęło.

Już od drugiego roku uczył innych studentów anatomii prawidłowej. - To mnie ukształtowało, że byłem biegły w morfologii, to była podstawa do podjęcia decyzji o zostaniu chirurgiem. Zwłaszcza fascynowała mnie sala operacyjna, same zabiegi i w ogóle taka dynamika. Podobało mi się położnictwo, nie tyle ginekologia, ile położnictwo, bo ono jest bardzo dynamiczne, ale raczej byłem na chirurgię nastawiony - wspomina profesor.

Pięcioletnie studia kończyły się wtedy nakazem pracy. - Na czwartym roku zapisałem się do kółka pediatrycznego rektora. Utworzył koło naukowe pediatryczne. Badaliśmy niemowlęta i potem, jak zrobiłem dyplom, to mi zaproponował asystenturę na pediatrii. Ale powiedziałem mu, że chcę być chirurgiem. To on na to, żebym wybrał chirurgię dziecięcą. I tak stałem się chirurgiem dziecięcym. Pracowałem rano od 6 na chirurgii, po południu do późnego wieczora na anatomii na akademii. I tak przez 19 lat - opowiada profesor.

Nie chodzi o pieniądze

Nigdy nie chciał wyjeżdżać z kraju ani uganiać się za pieniędzmi.

- Nie miałem nigdy praktyki lekarskiej, nie uważałem zawodu za taki, w którym należy zdobywać pieniądze. Zawsze byłem klinicystą - mówi.

Pytany, co myśli o strajkujących niedawno lekarzach rezydentach, tłumaczy, że młodym nie chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze.
- Oni strajkują dlatego, że jest źle, że jest za mało środków i niewłaściwie są dystrybuowane i niewłaściwie ustawia się lecznictwo. Wiele jest problemów do rozwiązania, które nie są rozwiązane z powodu tchórzostwa polityków - mówi.

I dodaje: - Wielkim błędem jest podburzanie społeczeństwa przeciwko lekarzom! My to w końcu ścierpimy, ale społeczeństwo traci, bo zaufanie do lekarza jest podstawą, podstawowym elementem leczenia! No, nie wszyscy lekarze zasługują na to… Jest taki jeden lekarz, którego nie cierpię … Chazan! W ogóle klauzulę sumienia uważam za wielki błąd. Lekarza obowiązuje kodeks lekarski i nie może odmówić pomocy pacjentowi. A pacjent to jest psychika i soma, czyli ciało. I jedno i drugie trzeba leczyć, a on zignorował psychikę. To nie jest lekarz! - profesorowi tężeje głos.

Przeczytaj też: **

Pogoda w Lubuskiem**">Lubuskie wspiera protestujących lekarzy rezydentów

Uśmiecha się za to, gdy młodszy kolega ordynator Grzechnik wspomina o profesorskich pasjach. - Na mnie i na wszystkich zawsze olbrzymie wrażenie wywiera wiedza pana profesora. To jedno. Ale jak pan profesor przyjeżdża i opowiada, jak sobie kupił nowego laptopa i go konfigurował, zamontował program antywirusowy… Jak się tego słucha, to człowiek, myśli sobie, żeby mieć choć część tego poweru umysłowego.

[wytloczenie]Jak długo profesor zamierza operować? Jak mówi, wszystko zależy od lekarza medycyny pracy (młodej, sympatycznej pani).
- Jak mnie zbada, wystawi mi na trzy lata świadectwo, to... pracuję! [/wytloczenie]

WIDEO: "Jurek robi dobrą robotę". WOŚP przekazała łóżka za 81 tys. zł szpitalowi w Gorzowie Wielkopolskim

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wysokie dopłaty do węgla – kończy się termin składania wniosków

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gorzowwielkopolski.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie