Śmierć w gorzowskim szpitalu. Lekarze: - Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy i zgodnie z procedurami [NOWE WIADOMOŚCI]

Tomasz Rusek
Tomasz Rusek
Podczas konferencji z dziennikarzami spotkali się: Sybilla Brzozowska-Mańkowska, która kieruje Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym oraz zastępca dyrektora ds. lecznictwa Andrzej Kaczmarek
Podczas konferencji z dziennikarzami spotkali się: Sybilla Brzozowska-Mańkowska, która kieruje Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym oraz zastępca dyrektora ds. lecznictwa Andrzej Kaczmarek Tomasz Rusek
- Niestety, nie każdemu jesteśmy w stanie pomóc - czytamy w oświadczeniu, jakie gorzowski szpital wystosował po śmierci 29-latki, która w piątek zmarła podczas wizyty w szpitalu.

Przypomnijmy: portal Wirtualna Polska opisał historię 29-letniej gorzowianki, która najpierw w czwartek zjawiła się na SORze z silnym bólem brzucha, a po udzieleniu jej pomocy i odesłaniu do domu wróciła na oddział w piątek. W ten sam dzień zmarła. W materiale padały ciężkie zarzuty pod adresem personelu szpitala. Była mowa m.in. o uszkodzeniu tętnicy!

Artykuł został opublikowany 10 września, jednak we wtorek rano zniknął ze strony.

We wtorek. 11 września o 12.00 lecznica zorganizowała konferencję prasową. Wystąpili na niej: Sybilla Brzozowska-Mańkowska, która kieruje Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym oraz zastępca dyrektora ds. lecznictwa Andrzej Kaczmarek. Przedstawili oświadczenie:
"W związku z informacją, która ukazała się wczoraj w serwisie Wirtualna Polska, informujemy, że z żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Pacjentki przyjętej do szpitala w miniony piątek. Strata jest tym boleśniejsza, iż mamy do czynienia z osobą młodą, która miała przed sobą całe życie. Jednocześnie z całą stanowczością pragniemy zapewnić, iż lekarze szpitala w żaden sposób nie złamali obowiązujących procedur medycznych, niestety nie każdemu jesteśmy w stanie pomóc. Ponadto informujemy, że zarząd szpitala powołał komisję w celu zbadania okoliczności sprawy, zostały zabezpieczone zarówno monitoring SOR jak i cała dokumentacja medyczna. Jesteśmy gotowi do złożenia wszelkich niezbędnych wyjaśnień powołanym do tego organom. Zarząd lecznicy pozostaje w bezpośrednim kontakcie z najbliższą rodziną zmarłej kobiety. W związku z zaistniałą sytuacją rodzinie Pacjentki została zaoferowana wszelka niezbędna pomoc, w tym takie opieka psychologiczna".

Lekarze nie chcieli mówić nic więcej - podkreślali, że to z uwagi na: szacunek do zmarłej, do rodziny i obowiązujące przepisy, które zakazują ujawniania chorób, na jakie cierpią pacjenci.

- Proszę mi wierzyć: zrobiliśmy wszystko, co należy i co było w naszej mocy. Po prostu czasami przegrywamy. Tutaj miała miejsce wyjątkowo rzadka sytuacja... - mówili lekarze.

Szczegółów nie podamy, jednak nieoficjalnie udało się nam dowiedzieć, że pacjentka miała tętniaka, który pękł podczas pobytu w lecznicy, o którego istnieniu nie wiedziała, a którego nie wykazały żadne badania, jakie gorzowiance wykonano.

Sprawę bada policja i prokuratura.

Więcej w środowym wydaniu GL.

POLECAMY RÓWNIEŻ PAŃSTWA UWADZE:

Sklepowy patriotyzm, to polska specjalność.

Wideo

Materiał oryginalny: Śmierć w gorzowskim szpitalu. Lekarze: - Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy i zgodnie z procedurami [NOWE WIADOMOŚCI] - Gazeta Lubuska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie