"To piękny pogrzeb" mówili mieszkańcy, którzy żegnali Grażynę Wojciechowską

Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski
W ostatniej drodze Grażyny Wojciechowskiej uczestniczyły tłumy mieszkańców.
W ostatniej drodze Grażyny Wojciechowskiej uczestniczyły tłumy mieszkańców. Jarosław Miłkowski
Udostępnij:
W poniedziałek 10 stycznia na cmentarzu w Gorzowie odbył się pogrzeb Grażyny Wojciechowskiej. - Dziękuję za twoją tytaniczną pracę i prawdziwą pasję, z jaką pochylałaś się nad problemami drugiego człowieka - mówił nad jej grobem prezydent Jacek Wójcicki.

- Trudno mi przypomnieć sobie pierwsze spotkanie z panią Grażynką. Dla mnie i dla większości osób, które ją znały, ona była od zawsze. Zawsze otwarta na ludzi, otwarta na ich potrzeby, skupiona na człowieku. Choć w jej stroju dominowała czerń, była niezwykle barwną postacią - mówił prezydent Jacek Wójcicki nad grobem Grażyny Wojciechowskiej. Wieloletnia gorzowska radna zmarła 3 stycznia w wieku 74 lat. Została pochowana w grobie obok zmarłego wcześniej męża. Grób znajduje się tuż przy głównej cmentarnej alei, kilkadziesiąt kroków za starą kaplicą nekropolii.

- To piękny pogrzeb! - słyszeliśmy w poniedziałek kilka razy z ust gorzowian. Część z nich pojawiła się już w południe w katedrze. To właśnie tu, od mszy świętej odprawionej przez ks. Zbigniewa Kobusa, rozpoczęły się ceremonie pogrzebowe. W świątyni przy wystawionej urnie zebrało się kilkaset osób. Radną żegnał tu Jan Tomaszewicz, dyrektor gorzowskiego Teatru Osterwy:
- Uprawiała pani bieg przez płotki. To wymagająca dyscyplina, która potęguje energię. Chyba dlatego taka energia była w pani, z tym potężnym sercem, które pani nam rozdała. Rozdała nam wrażliwość, także artystyczną - mówił w katedrze. Wspominał też sytuacje z udziałem zmarłej radnej.
- Pamiętam, że kiedyś stałem na scenie i mówiłem o naszym teatrze: Teatr imieniem... I w tym momencie padło z widowni: „Imienia!”. Będzie mi tego brakowało. Ta cisza, która będzie na premierach i przedstawieniach w teatrze, będzie dawała nam do myślenia, kogo straciliśmy. Myślę, że to pani odejście doda nam desperackiej siły, a zarazem wesprze nas w dalszym działaniu - dodawał w świątyni dyrektor teatru.

Po zakończonej mszy spotkaliśmy Marka Koseckiego, byłego gorzowskiego radnego.
- Grażynę Wojciechowską wspominam jako wspaniałą koleżankę, z którą na każdy temat o wszystkim można było porozmawiać i w każdej sprawie można było się porozumieć - opowiadał nam M. Kosecki. - Grażyna mogła być odbierana różnie. Mówiło się, że można ją było lubić albo nienawidzić. Ja tego drugiego nie biorę nawet pod uwagę. Bo za co można było jej nie lubić? Za to, że potrafiła wszystkie sprawy załatwić w interesie mieszkańców? - dodawał nasz rozmówca.

O tym, jak Grażyna Wojciechowska pomagała innym, już w cmentarnej kaplicy, tuż przy urnie, opowiadał Augustyn Wiernicki, prezes Stowarzyszenia Pomocy Bliźniemu im. Brata Krystyna.
- Mam w pamięci ponad 20 lat naszej znajomości, która przeradzała się w przyjaźń i owocowała społeczną i bezinteresowną współpracą na rzecz ludzi potrzebujących pomocy. Trudno byłoby znaleźć dzień, w którym Grażyna Wojciechowska do mnie czy do mojej małżonki by nie zadzwoniła. Umiała stanowczo swoje sprawy realizować i przedstawiać. Mówiła prawdę prosto w oczy. Mnie się to podobało, bo ona była jednocześnie bardzo życzliwa. Ja sobie to bardzo ceniłem. Grażynka miała twarde słowo, ale była konkretna. Kto dzisiaj potrafi zająć jej miejsce w tych społecznych i stanowczych działaniach...? Ja myślę, że w tym miejscu już zawsze będzie wakat - wspominał A. Wiernicki, który - tak jak Grażyna Wojciechowska - też był miejskim radnym.
Augustyn Wiernicki przypominał organizowane przez nią doroczne spotkania pionierów i Dzieci Wojny czy międzypokoleniowe spotkania młodzieży z seniorami w ośrodku w Długiem, a także organizowanie przedświątecznych paczek dla potrzebujących. - Przez wiele lat tych paczek były dziesiątki tysięcy - mówił.

- Przez 16 lat wspólnej pracy w radzie miasta wielokrotnie toczyliśmy spory. W tej debacie Grażyna zawsze była po stronie ludzi, którym trzeba była pomóc - mówił z kolei Roman Sondej, również były radny, a dziś dyrektor generalny urzędu wojewódzkiego. - Grażyna często wyrażała swoje zdanie, kierując się emocjami. Po czasie okazywało się, że za tą ekspresją kryło się jej zaangażowanie w rozwiązywanie ludzkich problemów. Za tę ekspresję, za wrażliwość radna była lubiana i podziwiana. Do takiej Grażyny się przyzwyczailiśmy i takiej będzie nam brakowało - mówił R. Sondej.

Wrażliwość G. Wojciechowskiej wspominała też Bożena Mania, prezes lubuskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego, do którego zmarła należała przez ponad pół wieku i była jego wiceszefową: - Tak dobierałaś słowa, żeby każdemu powiedzieć: „Dziękuję za trud. Dziękuję za twoją pracę” - mówiła.

Zgodnie z przewidywaniami, pogrzeb zgromadził tłumy mieszkańców. Kondukt pogrzebowy liczył aż kilkaset metrów. Gdy czoło konduktu przekraczało główną bramę cmentarną, część żałobników wychodziła dopiero sprzed kaplicy domu pogrzebowego Products.
- Miałaś niezliczoną ilość pomysłów. Twoja śmierć zaskoczyła i poruszyła wielu - mówił Jan Kaczanowski, przewodniczący rady miasta.

- Pani Grażyna dla wielu z nas była jak członek rodziny. Pełna radości, ciekawa świata, zawsze perfekcyjnie przygotowana do sesji. Potrafiła z pamięci wyrecytować repertuar instytucji kultury na miesiąc do przodu - mówił nad grobem radnej prezydent Jacek Wójcicki. Wspominał też współpracę Grażyny Wojciechowskiej przy finałach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
- Przed nami kolejna edycja, chyba najtrudniejsza ze wszystkich, bo tym razem bez ważnej dyrygentki. Ona wkładała w finały całe serce, wielokrotnie licytując wysokie stawki. Tak było i w przypadku off-road’owej wycieczki, którą parę lat temu ja wystawiłem, a pani Grażyna wylicytowała. Ciągle ją odkładaliśmy. Obiecuję, że pojadę na tę wycieczkę, mając w pamięci wszystkie spędzone wspólnie chwile i ten czas, kiedy się spieraliśmy - zapowiadał. Wójcicki. A łamiącym się głosem mówił jeszcze: - Dziękuję ci w imieniu swoim i mieszkańców Gorzowa za twoją tytaniczną pracę i prawdziwą pasję, z jaką pochylałaś się nad problemami drugiego człowieka. Grażynko, bądź z nami 30 stycznia, bo gdy Światełko do Nieba wzleci, to wiedz, że będzie to światełko dla ciebie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Sukces Pisany Szminką już po raz 13.

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie