„To rodzice liczą, że dzieci je pochowają”. Gorzów pożegnał Piotrusia

Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski
Na pogrzeb Piotrusia przyszło kilkuset mieszkańców.
Na pogrzeb Piotrusia przyszło kilkuset mieszkańców. Mariusz Kapała
Udostępnij:
- Piotruś, biegnij tam, gdzie jest teraz Twoje szczęście - mówiono przy grobie czterolatka, który zginął pod kołami samochodu. Łzy na jego pogrzebie płynęły strumieniami.

- Ten pogrzeb to nie tylko wyraz naszego wsparcia dla rodziny. To też pokazanie, że nie można godzić się na niebezpieczną jazdę kierowców - mówiła nam w sobotnie popołudnie pani Małgorzata, gorzowianka. Byłą jedną z kilkuset osób, które przyszły na pogrzeb 4-letniego Piotrusia. Sześć dni wcześniej został on śmiertelnie potrącony przez samochód w śródmieściu Gorzowa.
Przypomnijmy: w niedzielę 10 października czterolatek wraz z ojcem stał przed przejściem dla pieszych przez ul. 30 Stycznia. W tym samym czasie pobliską ulicą Armii Polskiej jechało bmw. Auto zaczęło skręcać w 30 Stycznia, ale w tym czasie - jak mówią świadkowie wypadku - z dużą prędkością zaczął wyprzedzać go chevrolet.
Kierowca chevroleta uderzył w bmw i odbijając się od niego, z impetem wpadł na przejście dla pieszych. Auto potrąciło chłopca, a następnie uderzyło w ścianę kamienicy. Kierowca chevroleta uciekł pieszo z miejsca wypadku. Został złapany na drugi dzień.

Tragedia wstrząsnęła gorzowianami, którzy już kilka chwil po zdarzeniu zaczęli namawiać się wzajemnie, by przyjść na pogrzeb chłopca i w ten sposób wesprzeć młodych rodziców po stracie dziecka.
W sobotnie popołudnie przed przycmentarną kaplicę, w której rozpoczynały się uroczystości pogrzebowe, przyszło kilka setek mieszkańców. Większość z nich miała ze sobą białe balony. - Chłopiec bardzo je lubił - mówiła nam znająca rodziców Piotrusia pani Małgorzata. Widać to było na zdjęciu, które postawiono obok trumny w kaplicy. Blondwłosy chłopiec trzyma na nim żółty balonik. O przyniesienie balonów zamiast kwiatów prosiła rodzina czterolatka.

- Słusznie zgromadziliśmy się w tej kaplicy, bo to wydarzenie dotknęło całą rodzinę Piotrusia. Ono jest bardzo silne. Można powiedzieć, że nienaturalna jest śmierć dziecka, bo przecież rodzice liczą, że to dzieci je pochowają - mówił ks. Zbigniew Kobus, proboszcz parafii katedralnej, który przewodniczył ceremonii pogrzebowej. - Koroną miłości małżeńskiej jest dziecko, zatem jego śmierć jest dla rodziców koroną cierniową. Dlatego idziemy pod krzyż naszego Zbawiciela. Potrzebny jest zatem czas żałoby, czas pocieszenia, że dziecko, które opłakujemy, ogarnia Boża miłość. Może chciałoby się przytulić to dziecko, poczuć rytm jego bijącego serca. W sytuacji, której doświadczamy, pozostaje złożyć ręce do modlitwy - dodawał ks. Kobus. Gdy kończył mszę pogrzebową, zabrzmiały słowa pieśni: „Byłeś dzieciątkiem, Ty, Wielki Boże”. Z oczu części zgromadzonych na pogrzebie, zaczęły płynąć łzy...

Łzy płynęły też nad grobem czterolatka.
- Nie pozwól, aby ci, którzy nas skrzywdzili, spowodowali, byśmy ich znienawidzili - mówił jeden z mężczyzn przemawiających przy białej trumience. - Piotruś, biegnij tam, gdzie jest teraz Twoje szczęście - dodawał. Chwilę później, gdy proboszcz katedry zaczął z ludźmi odmawiać Koronkę do Bożego Miłosierdzia, w niebo poleciało kilkaset balonów. Gorzowianie zaczęli też zapalać znicze. Między nimi, przy grobie, miejsce znajdowały też pluszowe maskotki.
- Mam nadzieję, że ta śmierć, spowoduje jakieś zmiany. Że dozwolona prędkość w mieście nie będzie mogła być wyższa niż 40 km/h. Że w miejscach, które są niebezpieczne, zostaną zamontowane progi zwalniające - mówił nam po pogrzebie pan Rafał. Jest zdania, że zmiany powinny dotyczyć także pieszych. - To nie ma nic wspólnego z tą śmiercią, ale czekam, kiedy przy przejściach w Gorzowie pojawią się napisy na drodze: „Odłóż telefon i żyj” - mówił pan Rafał.

Kierowcą, który śmiertelnie potrącił - na oczach ojca - czterolatka był 38-letni mężczyzna. Do momentu zatrzymania ukrywał się i - jak mówił Marcin Maludy, rzecznik lubuskich policjantów - nic nie wskazywało na to, żeby sam chciał zgłosić się na policję.
We wtorek 12 października mężczyzna usłyszał w prokuraturze zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym w połączeniu z ucieczką z miejsca zdarzenia.
- Przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia - mówił Łukasz Gospodarek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie.
W środę 13 października sąd podjął decyzję o aresztowaniu mężczyzny na trzy miesiące. 38-latkowi grozi kara od 2 do 12 lat pozbawienia wolności.

Od dnia wypadku w miejscu tragedii nieustannie palą się znicze. Zajmują sporą część chodnika. W sobotę, w dniu pogrzebu, przy znaku drogowym koło przejścia dla pieszych mieszkańcy przywiązali też białe balony. Tragedię ze śródmieścia mieszkańcy cały czas przeżywają...

Czytaj również:
Chcesz miejsce parkingowe? Zrób je sobie sam

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie