Warta Gorzów zagrała tak, że może być dumna! Zagłębie II Lubin, lider trzeciej ligi, pokonany

Alan Rogalski
Alan Rogalski
Warta Gorzów - Zagłębie II Lubin
Warta Gorzów - Zagłębie II Lubin Alan Rogalski
Udostępnij:
Mimo że byli rzadziej przy piłce. Mimo że stworzyli mniej okazji, choć te też mieli bardzo groźne. Mimo że przez ostatnie dwadzieścia minut grali w dziesięciu przeciw jedenastu zawodnikom lidera rozgrywek, to i tak go pokonali. W sobotę 7 maja piłkarze Warty Gorzów sensacyjnie ograła w XXVIII kolejce trzeciej ligi grupy 3. Zagłębie II Lubin!

Zaskoczenie? Nie dla opiekuna bordowo-granatowych i jego graczy! – Bo można powiedzieć, że scenariusz, który dziś tutaj spełnił się, omówiliśmy sobie w szatni przed meczem. Po prostu, wiedzieliśmy, że aby wygrać taki mecz, to Piotrek Bukowski musi nam pomóc, musi być bohaterem w kilku akcjach. Wiedzieliśmy też, że Zagłębie będzie prowadziło grę, bo nie jesteśmy jeszcze na tyle przygotowani, by zabrać piłkę Zagłębiu. Musieliśmy zatem zagrać w niskim pressingu, więc powiedzieliśmy sobie, że swoich szans będziemy upatrywać w ataku szybkim i po stałych fragmentach gry. I że z tego strzelimy gola. Dla nas liczyły się tylko trzy punkty i je zdobyliśmy – mówił po ostatnim gwizdku sędziego Mateusz Konefał.

Faktycznie, bramkarz gorzowian kilkukrotnie ratował warciarzy przed utratą bramki, zwłaszcza w pierwszej połowie. Rezerwy ekstraklasowca mogły objąć prowadzenie już w 5 min, ale Bukowski na tyle skrócił kąt, że nie zostawił Kamilowi Bogaczowi wystarczająco miejsca na to, by ten zmieścił futbolówkę między rękoma golkipera a słupkiem. Dziewięć minut później gorzowianin ponownie wygrał pojedynek. Tym razem sam na sam z nim stanął Patryk Kusztal. Ten próbował umieścić piłkę w siatce uderzeniem po ziemi, ale to nie udało się, bo Bukowski wyczuł jego intencje i ten wysoki bramkarz, swoją długą prawą nogą odbił futbolówkę do boku.

Kolejny raz niebezpiecznie pod naszą bramką było w 31 min, kiedy to piłka po dośrodkowaniu z rzutu rożnego minęła niemal wszystkich, tylko nie Rafała Adamskiego. Ten rosły napastnika, niepilnowany w polu karnym, przymierzył tak, by futbolówka wpadła pod poprzeczkę. Na szczęście dla Warty, pomylił się o centymetry, bo z dwóch metrów obił aluminium. Pech.

Lubinianie prowadzeni przez Jarosława Krzyżanowskiego, tak jak wspomniał Konefał, mieli zatem wyraźną przewagę, ale tak musiało być, skoro na stadionie OSiR-u przy ul. Olimpijskiej miedziowie barwy założyli na sobie piłkarze z występami w ekstraklasie, jak Tomasz Pieńko, który dzień wcześniej trafił do sieci przeciw Radomiakowi Radom, Bartłomiej Kłudka, Daniel Dudziński czy wreszcie Kamil Kruk, a więc podstawowy obrońca „Miedziowych” w tamtej rundzie. Dla tego ostatniego był to sentymentalny powrót na Ziemię Lubuską, bo końcu pochodzi z Trzebicza i jako młody zawodnik grał w Lubuszaninie Drezdenko, PUKS Maksymilian Gorzów czy Impulsie Wawrów.

Mierząc się przeciwko takiemu składowi Konefał po czterdziestu pięciu minutach zasadniczo nie zmienił taktyki, ale… - W przerwie skorygowaliśmy naszą grę. Chcieliśmy, żeby nasz środek troszeczkę szybciej wyskakiwał na zawodników wprowadzających piłkę w Zagłębiu. Ten nasz środek w pierwszej połowie był taki trochę ospały. Byliśmy za daleko od zawodników Zagłębia i zbyt mocno wpuszczaliśmy ich na swoją połowę. A w drugiej połowie po dziesięciu minutach wymieniliśmy cały środek i to wypaliło – przyznawał szkoleniowiec gospodarzy.

W tej części miejscowy już częściej byli przy piłce, a Zagłębie kreowało mniej sytuacji strzeleckich. Ale już przedostali się w szesnastkę Warty, to było gorąco. W 68 min tę temperaturę podniósł przede wszystkim Adrian Bielawski, bo mało co, a zdobyłby samobójczą bramkę. Choć tak naprawdę nie mógł zbyt wiele zrobić. Piłka była tak mocno wstrzelona w pole bramkowe, że trudno było ją skontrolować.

W każdym razie to warciarze, którzy zaczęli z impetem tę połówkę, mogli wcześniej prowadzić. W 55 min niesamowicie aktywny na lewej stronie Karol Gardzielewicz kopnął tak, że Szymon Weirauch nie chwycił piłki i przytulił ją do siebie. Do futbolówki dopadł Marcel Kasprzak, jednak kąt był na tyle ostry, że golkiper „dwójki” pozbierał się i skutecznie interweniował.

Ale w 73 min stało się to, o czym mówił Konefał. Korner dla gorzowian, piłka spada pod nogi Mateusza Ogrodowskiego i ten pokonuje Weiraucha. Radość niebywała!

Tę nie zmąciła druga żółta kartka dla rezerwowego Jakuba Dudy. Co ciekawe, nie zmartwiło to trenera Warty. – Po tej czerwonej kartce zacząłem sobie myśleć, że… zazwyczaj takie mecze wygrywa się. Bo w tej sytuacji czerwona kartka korzystniej wpływa na zespół niż negatywnie – zwracał uwagę Konefał.

I kolejny raz nie pomylił się. Ba, jego podopieczni wyprowadzali niebezpieczne kontrataki i po jednym z takich Brajan Burzyński mógł zrobić z piłką wszystko. A skoro tak, to zrobił i kropnął ją wysoko nad poprzeczką.

W każdym razie w końcówce lubinianie nacierali, napierali i… ich zdaniem wywalczyli rzut karny. Arbiter na wapno nie wskazał, za to pokazał kilka kartek, w tym czerwoną. – Ale dla mnie nie jest to kontrowersja – ripostował Konefał i zaraz dodał: – Jestem święcie przekonany, o czym powiedziałem trenerowi Zagłebia, że to jego zawodnik, przy tym wprowadzeniu w pole karne, zbyt mocno wypuścił sobie piłkę i ściął Piotra Majerczyka. Najpierw więc to my byliśmy faulowani, a dopiero później być może faktycznie był kolejny faul.

Nawet jeśli, to chwilę później usłyszeliśmy tylko gwizdek kończący te zawody. A po nim prawdziwą wręcz euforię, bo przecież był to dopiero trzeci przegrany mecz przez Zagłębie II w tym sezonie. I kolejny zwycięski mecz Warty, który przybliża ją do utrzymania na czwartym poziomie rozgrywek w Polsce. Co mogło być dalej? Zabawa!

– Wie pan co, zakazywałem moim chłopakom i tego piwa, i tego świętowania… Ale tak samo jak dziś było w Zabrzu po meczu z rezerwami Górnika, który wygraliśmy w ostatniej minucie. To tam powiedziałem do nich: Jak po takiej radości mam wam zakazać otworzenia piwa w autobusie po takim zwycięstwie?! Dzisiaj też im nie zabronię! Niech się poradują i świętują – nie krył swojego zadowolenia Konefał, ale moment po tym, już kompletnie poważnie zakończył: – Pamiętajmy, że jeszcze trochę meczów zostało. Musimy jeszcze cały czas punktować. Zwłaszcza, że teraz czekają nas spotkania, można powiedzieć, że cięższego gatunku, bo z zespołami, z którymi walczymy o utrzymanie. I w nich też właśnie trzeba będzie zapunktować.

Warta Gorzów – Zagłębie II Lubin 1:0 (0:0)
Bramka: Ogrodowski (73).
Warta: Bukowski – Grudziński, Ogrodowski, Siwiński, Bielawski – Jachno (od 55 min Śledzicki) – Gardzielewicz, Kasprzak (od 55 min Majerczyk), Marchel (od 55 min Duda), Mikołajczak (od 69 min Burzyński) – Krauz (od 81 min Surmański).
Żółte kartki: Bielawski, Krauz, Mikołajczak, Duda.
Czerwona kartka: Duda (dwie żółte).

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie