Łukasz „Kawak” Kawczyński to 33-letni gorzowianin Łukasz „Kawak” Kawczyński to 33-letni gorzowianin

Łukasz „Kawak” Kawczyński to 33-letni gorzowianin. Wydrukami 3D zajmuje się od stycznia. (© Jarosław Miłkowski)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

- Na Nocnym Szlaku Kulturalnym mógłbym wystawiać swoje prace co miesiąc - mówi gorzowianin Łukasz Kawczyński.

Podczas ostatniego Nocnego Szlaku Kulturalnego miałeś swoją „salę wystawową” w Galerii Bezbronnej. Ile osób ją odwiedziło?
Ponad 1.080. Tylu zwiedzających było od 20.30 do 23.00. Później przestaliśmy liczyć. Niektórzy ludzie wracali, chcieli jeszcze raz ją zobaczyć. Setki ludzi chciały jednak wejść do Galerii Bezbronnej już dwie godziny przed jej otwarciem. To było pozytywne szaleństwo!
Co prezentowałeś w Galerii Bezbronnej?
Wystawiałem drukarkę 3D i wydruki z tej drukarki. Były więc postacie i statki z „Gwiezdnych Wojen”, postacie z bajek.
Odwiedzający na długo zatrzymywali się przy nich?
Od pięciu sekund do pół godziny. Zapadł mi w pamięć mężczyzna, który został przy mojej wystawie, by ją pooglądać, jego żona poszła obejrzeć całą Galerię Bezbronną i gdy przyszła po niego, on dalej nie chciał wychodzić, bo był zafascynowany.
Jak myślisz, dlaczego ludzie tak tłumnie przyszli na szlak?
Bo w Gorzowie brakuje dużych wydarzeń. Takich otwartych dla ludzi. A Nocny Szlak Kulturalny łączy wiele sztuki: teatr, graffiti, wystawy, koncerty… To wiele odmian kultury na jednym szlaku. I tak dużo, że człowiek nie jest w stanie zobaczyć wszystkiego. By wszystko zobaczyć, ludzie musieliby się klonować lub wydrukować na drukarce 3D (śmiech).
Często pokazujesz swoje wydruki?
I tu jest problem… Żeby zrobić wystawę, trzeba mieć salę. Żeby mieć salę, trzeba zapłacić. A młodzi artyści nie mają pieniędzy. Galeria Bezbronna udostępnia pomieszczenia za darmo.
Zaproponowaliśmy w GL, aby takich imprez jak nocny szlak było więcej. Miałoby to sens? Bo może się mylimy…
Oczywiście, że miałoby sens. Nie licząc Dni Gorzowa, to na co dzień w Gorzowie są koncerty po klubach. A tak poza tym to dzieje się niewiele. A ludzie chcą kultury, chcą się spotykać i chodzić po miejscach kultury czy przystanąć na ulicy, by posłuchać muzyków.
I w którą stronę powinien ten pomysł pójść? Gdy rozmawiałem ze znajomymi o tym, by może rozszerzyć szlak kulturalny, padały propozycje, by robić także szlaki tematyczne…
Nie, nie… Jeśli będzie szlak z samymi wystawami, to przyjdą tylko miłośnicy wystaw, a jeśli będą same spektakle, to tylko miłośnicy teatru. To musi być różnorodność. I nie trzeba 37 „przystanków”. Na tych „szlaczkach”, czyli mniejszych szlakach kulturalnych wystarczy z dziesięć punktów.
Rozmawiałem o pomyśle z Radosławem Sujakiem, wiceprezydentem odpowiedzialnym za kulturę. Mówił, że kilka szlaków w roku spowoduje, że impreza spowszednieje.
Teraz mieliśmy 37 punktów. Gdyby podzielić to na przykład po 9-10, wszyscy byliby zadowoleni.
Pytanie, czy te 10 punktów przyciągnęłoby tak dużo osób jak przyciągnęło 37?
Nie trzeba tego nazywać Nocnym Szlakiem Kulturalnym. On ma swoją renomę. Wszyscy wiedzą, że on ma efekt „wow!”. I niech tak zostanie. Dlaczego jednak nie robić podobnych imprez, ale częściej…
A ty jak często brałbyś udział w takich „szlaczkach”?
Ja bym robił wystawy nawet co miesiąc.
Na szlaku kulturalnym nie trzeba być wszędzie.
Ale ludzie chcą być wszędzie. Wiem to po sobie.

Z regionu

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!