Dyrektorzy szkół nie kryją, że obawiają się tego nowego roku szkolnego z pandemią w tle

Redakcja
Tomasz Pluta, dyrektor II LO w Gorzowie przyznaje, że w jego szkole młodzież musi się spotykać w różnych grupach
Tomasz Pluta, dyrektor II LO w Gorzowie przyznaje, że w jego szkole młodzież musi się spotykać w różnych grupach Jarosław Miłkowski
We wtorek uczniowie wracają do szkół. Wiadomo, że te się przygotowały na ich przyjęcie w czasie pandemii. Ale obawy i tak są. – Nie ma szans choćby na to, żeby siedzieli w osobnych ławkach – mówi Tomasz Pluta, dyrektor II LO w Gorzowie.

Zgodnie z zaleceniami gorzowskie szkoły zmieniają zasady działania. Przede wszystkim nie wszystkie lekcje w szkole będą zaczynać się o tej samej porze, a więc np. o 8.00. Jedni uczniowie mogą zaczynać je np. o 8.15, a kolejni o 8.30.

Lekcje prowadzone blokami

Będą też wykorzystane wszystkie możliwe wejścia do budynków, oznakowane, np. różnymi kolorami, przypisanych dla poszczególnych klas lub grup wiekowych. Przedmioty mają też być prowadzone blokami, np. dwie godziny biologii lub trzy godziny matematyki. W miarę możliwości klasy mają być też przydzielone do gabinetów, tak żeby tylko nauczyciel się przemieszczał. I nie będzie dzwonka. A przerwy między lekcjami w różnych częściach jednej szkoły będą o różnych porach. Odstęp będzie wynosił 15 minut.

- U nas nie będzie możliwe przypisanie uczniów do klasy, ze względu na specyfikę nauczania. Młodzież będzie się spotykała w różnych konfiguracjach – przyznaje Tomasz Pluta, dyrektor II Liceum Ogólnokształcącego w Gorzowie. Tam uczniowie wybierają kursy w których uczestniczą, a nie, jak zwykle bywa: cała klasa w jednym czasie ma jeden przedmiot. Podobnie zresztą jest w IV Liceum Ogólnokształcącym, gdzie plan lekcji każdy uczeń ma indywidualny.

Boją się o zdrowie uczniów i swoje

Szkoły nie są też w stanie zapewnić pojedynczych ławek, bo 30-osobowe klasy nie miałyby gdzie się podziać. – Wszystko zorganizujemy tak, żeby było jak najbezpieczniej. Ale jak to będzie działało zobaczymy w trakcie – mówi Janusz Hwozdyk, dyrektor III Liceum Ogólnokształcącego.

Szkoły przygotowują się też do zajęć hybrydowych, czyli część uczniów uczyła by się zdalnie a część w gabinetach.
Miasto wyposaży szkoły w maseczki ochronne i płyny do dezynfekcji. Czy to wystarczy? Dyrektorzy gorzowskich szkół przyznają, że się obawiają zachorowań. I to nie tylko wśród dzieci i młodzieży, ale też wśród nauczycieli. – Boimy się też o naszych bliskich. Bo wirusa możemy też przynieść do domu – mówi wprost J. Hwozdyk. Dodaje, że i gorzowska kadra nauczycielska nie jest najmłodsza. Większość nauczycieli to osoby ok. 50 roku życia, a więc należące do grupy podwyższonego ryzyka.

Dyrektorzy gorzowskich szkół w rozmowie z dziennikarzem Gazety Lubuskiej przyznali też, że może się pojawić problem z obecnością nauczycieli w szkołach. Do tej pory nikt nie brał zwolnień lekarskich z powodu lekkiej infekcji. Teraz z podwyższoną temperaturą, czy katarem nie będzie wolno przyjść do szkoły. Ani uczniom, ani nauczycielom. Więc gdy przyjdzie sezon grypowy, szkoły mogą opustoszeć.

WIDEO: Minister edukacji: Nie widzę potrzeby, by przekładać rozpoczęcie roku szkolnego

Wideo

Materiał oryginalny: Dyrektorzy szkół nie kryją, że obawiają się tego nowego roku szkolnego z pandemią w tle - Gazeta Lubuska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie