Kim był drugi biskup, który ma być pochowany w katedrze? Bp Antoni Stankiewicz to postać światowego formatu!

Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski
Ks. Antonii Stankiewicz został mianowany na biskupa przez papieża Benedykta XVI.
Ks. Antonii Stankiewicz został mianowany na biskupa przez papieża Benedykta XVI. Archiwum Aspektów
Do bycia księdzem rwał się tak bardzo, że do seminarium poszedł jeszcze przed osiemnastką, a na święcenia musiał poczekać aż „podrośnie”. Tak rozpoczęła się kapłańska droga bpa Antoniego Stankiewicza, który ma zostać pochowany wspólnie z bpem Adamem Dyczkowskim.

- Biskup Antoni Stankiewicz to ponoć wielka postać. jego msza pogrzebowa odprawiona została w Bazylice Świętego Piotra w Rzymie. Już samo to musi mówić o skali tego człowieka. Ja dopiero teraz się o nim dowiaduję. Aż się prosi, by przedstawić jego postać - mówił nam kilka dni temu pan Kazimierz, nasz Czytelnik z podgorzowskich Różanek. Zachęcał nas do tego, byśmy przybliżyli postać biskupa Antoniego Stankiewicza - duchownego, którego dziś zna pewnie niewiele osób. Nic dziwnego, bp Stankiewicz wiele lat spędził w Rzymie. Zmarł 4 stycznia tego roku w klinice Gemelli. Ma zostać pochowany w katedrze w Gorzowie. W krypcie, która jest w prezbiterium, ma spocząć obok bpa Adama Dyczkowskiego, zmarłego sześć dni po nim byłego ordynariusza zielonogórsko-gorzowskiego (data pogrzebu jeszcze nie jest znana).

Wielki człowiek

- To był jeden z najwybitniejszych ludzi związanych z Gorzowem. Niepowtarzalny! Człowiek światowego formatu! - mówi nam ks. prof. Andrzej Szewciw, były wicerektor Wyższego Seminarium Duchownego w Gościkowie-Paradyżu. Ze zmarłym bpem Stankiewiczem przez dwa lata mieszkał w Rzymie pod jednym dachem Polskiego Papieskiego Instytutu Kościelnego (20 minut piechotą od Bazyliki Świętego Piotra).

Pochodził z Kresów

Biskup Stankiewicz urodził się 1 października 1935 r. w Oleszczenicach w rejonie Miory na terenie dzisiejszej Białorusi.
- Polskość wyssał niemal z matczynej piersi. Największym spoiwem tamtejszych mieszkańców była bardzo głęboka wiara w Boga, który nieustannie wspiera ludzi Jemu oddanych. W tym klimacie Antoni przeżył pierwsze dziesięć lat życia - opowiada ks. Szewciw, który sam na jeszcze kilkanaście lat temu był księdzem na Białorusi.

Gdy skończyła się II wojna światowa, a rodzinna ziemia przyszłego biskupa stała się częścią Związku Radzieckiego, rodzina Stankiewiczów osiedliła się na Ziemi Lubuskiej i zamieszkała w Jemiołowie koło Świebodzina.
W wieku kilkunastu lat Antoni zaczął odczuwać powołanie do bycia księdzem.
- Można mniemać, że wezwanie do kapłaństwa było bardzo jednoznaczne i silne. Świadczyć o tym może fakt, że już w wieku 16 lat - i to jako prymus! - zdał egzamin maturalny - opowiada nam dalej ks. Szewciw. - Osobisty sukces młodego Antoniego musiał wprawić w niemałe zakłopotanie władze diecezjalne. Do Wyższego Seminarium Duchownego, które wówczas mieściło się na rogu ul. Warszawskiej i Ogrodowej w Gorzowie, zgłosił się jako... niepełnoletni. A w gorzowskim seminarium, które było pierwszą uczelnią wyższą na Ziemi Lubuskiej, kształcili się wówczas klerycy starsi nawet czasem o około 20 lat! - wspomina historię życia bpa Stankiewicza ks. Szewciw.

Seminarium duchowne Stankiewicz skończył w 1956 r. Na święcenia kapłańskie musiał jednak poczekać aż „dorośnie”.
- Zgodnie z obowiązującym prawem kościelnym, by zostać wyświęconym na księdza, trzeba było mieć skończone 23 lata. A on miał wtedy dopiero 21 „wiosen”. Ówczesny biskup Teodor Bensch skierował go więc na Akademię Teologii Katolickiej (dziś to Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego) do Warszawy, a niedługo później na Katolicki Uniwersytet Lubelski. W 1958 r. bp Bensch jednak umarł, jego następcą został bp Wilhelm Pluta. I to on 20 grudnia 1958 r. udzielił młodemu Antoniemu święceń kapłańskich. Skąd ta grudniowa data święceń? To były czasy głębokiego komunizmu. Władze diecezji bały się, że władza ludowa nie pozwoli wyświęcać kolejnych księży, postanowiono więc przyspieszyć święcenia. Zwykle odbywają się one wiosną - wyjaśnia były wicerektor paradyskiego seminarium.

„Stolicy Apostolskiej się nie odmawia”

W 1961 r., w wieku 26 lat, ksiądz Stankiewicz obronił doktorat z prawa kanonicznego i powrócił do Gorzowa. Rozpoczął pracę w Sądzie Biskupim, który mieścił się przy ul. Koniawskiej 51 na Zawarciu, gdzie dziś jest bursa dla dziewcząt, którą prowadzą Siostry Maryi Niepokalanej. Zaczął też wykładać na Akademii Teologicznej w Warszawie.
- Bardzo szybko został uznany za autorytet naukowy i osobowy. Podczas jakiegoś sympozjum w Warszawie, na którym głównym prelegentem był gość z Watykanu, ks. dr Stankiewicz poruszał aktualne zagadnienia i zadawał pytania, które zaabsorbowały przedstawiciela papieża. Po kilku miesiącach prymas Wyszyński zwrócił się do bpa Pluty z prośbą, by zezwolił ks. Stankiewiczowi na wyjazd do Rzymu, bo go o to proszą. Stolicy Apostolskiej się nie odmawia, więc odpowiedź mogła być tylko jedna - opowiada duchowny.

Studia za studiami. Doktorat za doktoratem

W 1969 r. ks. Stankiewicz trafił do Roty Rzymskiej. Tak nazywa się trybunał w Kurii Rzymskiej, który rozpatruje apelacje od wyroków sądów biskupich oraz sprawy sądzone przez Stolicę Apostolską. Większość spraw rozpatrywanych przez Rotę dotyczy stwierdzenia nieważności małżeństwa, ale trybunał może też rozpatrywać sprawy karne dotyczące biskupów. Początkowo ks. Stankiewicz pracował w kancelarii Roty, później został sędzią, a w 2004 r. papież Jan Paweł II mianował go dziekanem, czyli najważniejszą osobą w trybunale.

W Rzymie ks. Stankiewicz dalej się kształcił. W 1975 r. obronił drugi doktorat, tym razem z prawa cywilnego w zakresie prawa rzymskiego na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim. A gdyby na kimś nie robiło to wrażenia, dodajmy, że - „po drodze” - ukończył jeszcze studium języka łacińskiego na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim i studia z teologii pastoralnej na uniwersytecie laterańskim. Wszystko przed 40. rokiem życia!
Dziekanem Roty Rzymskiej Stankiewicz był do 2012 r. W międzyczasie papież Benedykt XVI mianował go biskupem. Święcenia biskupie związany z Gorzowem i Ziemią Lubuską duchowny przyjął 16 grudnia 2006 w Bazylice Świętego Piotra.

Region i miasto się na nim nie poznało?

- W związku ze śmiercią biskupa Antoniego mam ogromy niedosyt, że lokalne władze - miasto, powiat świebodziński, województwo - nigdy nie uhonorowały gorzowianina. Pytany za granicami Polski, skąd pochodzi, zawsze podawał: Gorzów, a nieznającym Lubuskiego opisywał położenie grodu nad Wartą. Przy każdym spotkaniu dopytywał o wydarzenia z życia diecezji. Żył naszymi diecezjalnymi sukcesami i porażkami. Na pewno kierował je pod „Najwyższy Adres”, bo był człowiekiem zawierzenia, o czym świadczy jego motto biskupie - „Jezu, ufam Tobie” - mówi ks. prof. Szewciw. Czy władze regionu, powiatu i Gorzowa uhonorują jego postać? Mają szansę to nadrobić.

- Tak się dziś zastanawiam, nad tym, jak Opatrzność kieruje losami ludzi... Biskup Stankiewicz będzie oczekiwał zmartwychwstania w dobrze mu znanym towarzystwie. Na tym samym skrawku ziemi będzie z biskupem profesorem Benschem, który go ukierunkował kanonicznie. Biskup Pluta będzie zapewne rad, że jego najmłodszy syn duchowy jest tak blisko. Trzeci z biskupów - Adam Dyczkowski, który lubił towarzystwo, też się pewnie ucieszy, że nie będzie samotnie żegnany - mówi ks. Szewciw.

Czytaj również:
Pogrzeb bpa Adama Dyczkowskiego będzie w katedrze

WIDEO: Lubuskie. Wspomnienia o zmarłym bp Adamie Dyczkowskim. Mówi: bp Tadeusz Lityński, ordynariusz diecezji zielonogórsko-gorzowskiej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie