O co chodzi z kardiochirurgią w Gorzowie? Oddział jest czy go nie ma?

Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski
Sprawa włączenia oddziału kardiochirurgicznego do wojewódzkiego planu transformacji szpitali decydowała się między wrześniem a listopadem 2021.
Sprawa włączenia oddziału kardiochirurgicznego do wojewódzkiego planu transformacji szpitali decydowała się między wrześniem a listopadem 2021. Pixabay
Udostępnij:
Szpital w Gorzowie chce uruchomić kardiochirurgię. Marszałek twierdzi, że wojewoda to utrudnia. Wojewoda odpowiada, że oddział kardiochirurgiczny zarejestrował już miesiąc temu. Lecznica nie ma jednak kontraktu z NFZ.

Gorzowski oddział kardiochirurgiczny to najgorętszy temat w Lubuskiem w pierwszych tygodniach tego roku! Z otwarciem kardiochirurgii szpital w Gorzowie nosi się już od paru lat, a od kilkunastu miesięcy czyni w tej sprawie starania. W Lubuskiem jest już jeden oddział kardiochirurgii - w Nowej Soli. Dlaczego więc gorzowska lecznica chce otworzyć oddział także u siebie?
- Do szpitala regularnie trafiają osoby w stanie ciężkim, dla których każda godzina w udzieleniu pomocy kardiochirurgicznej jest ważna, a dojazd z północy województwa do Nowej Soli zajmuje półtorej czy nawet dwie godziny - mówi Robert Surowiec, wiceprezes lecznicy. Tłumaczy przy okazji, że za utworzeniem kardiochirurgii w Gorzowie przemawiają statystyki. Choroby układu krążenia są najczęstszą przyczyną zgonów w Polsce i odpowiadają za 46 proc. z nich. Im zatem miejsc do ratowania ludzkiego życia będzie więcej, tym lepiej. Surowiec uważa ponadto, że gorzowski szpital ma zdecydowanie lepsze zaplecze niż nowosolski.

By być gotowym na otwarcie oddziału, szpital zatrudnił do tej pory czterech specjalistów kardiochirurgów. Ponieważ jednak lecznica nie udziela świadczeń kardiochirurgicznych, na razie pracują oni na oddziałach covidowych, a jeden z nich, Seweryn Grudniewicz, jest lekarzem naczelnym szpitala.
Wraz z kompletowaniem kadry szpital i marszałek lubuski (bo jemu podlega lecznica) zaczęli też formalne zabiegi nad powołaniem oddziału. Planowana kardiochirurgia nie znalazła się jednak w wojewódzkim planie transformacji szpitali na najbliższe lata, który był opracowywany jesienią zeszłego roku. W związku z tym w ostatni czwartek marszałek Elżbieta Anna Polak zorganizowała konferencję prasową. A w ślad za tym, dla odparcia argumentów, w piątek wojewoda Władysław Dajczak, zorganizował swoją.

Zdrowie polem do konfliktu?

- Nie rozumiem, dlaczego funkcjonariusz publiczny PiS-u utrudnia rozwój szpitala. Tym bardziej, że to samorząd wojewódzki płaci za zakupy wielospecjalistycznego sprzętu. Nie wyobrażam sobie, żeby w szpitalach wielospecjalistycznych kardiologia nie była wzmocniona kardiochirurgią. Śmiertelność z powodu chorób układu krążenia jest największa - mówiła w czwartek marszałek Polak.
- To, że pani marszałek pozwala sobie nazywać wojewodę „funkcjonariuszem pisowskim”, świadczy o poziomie i klasie ważnego urzędnika publicznego. Nawet w takim obszarze, w którym powinniśmy usiąść do rozmów i wypracowania wspólnych ustaleń, pani marszałek szuka pola do konfliktu, do rozgrywek. To jest żenujące, to jest bardzo słabe. To niebezpieczne dla mieszkańców województwa - odpowiadał w piątek wojewoda Dajczak.

Ile osób potrzebuje operacji?

I strona marszałka, i strona wojewody nie mogą zgodzić się też co do danych dotyczących pacjentów kardiochirurgicznych.
- Na potrzeby rozwoju kardiochirurgii w województwie lubuskim, konsultant wojewódzki - prof. Romuald Cichoń oszacował potrzebę województwa na 810-860 operacji w skali roku. Jedyny ośrodek kardiochirurgiczny w Nowej Soli operuje około 300 pacjentów z Lubuskiego. Około pół tysiąca osób rocznie w Lubuskiem jest więc niezaopatrzonych pod względem kardiochirurgicznym - mówił w czwartek Seweryn Grudniewicz, lekarz naczelny gorzowskiego szpitala. Zwracał też uwagę, że z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, iż Lubuskie ma największą śmiertelność ogólną w kraju, a prognozowana długość życia jest w Lubuskiem najniższa w Polsce.

- Nie wiem, skąd są dane o pięciuset osobach, które miały mieć niezaspokojone potrzeby, bo w 2020 r. liczba Lubuszan, którzy w zakresie kardiochirurgii leczyli się poza naszym województwem, to 58 osób, a w 2021 r. to siedem osób. W całym 2020 roku w Nowej Soli było 835 hospitalizacji. To 65-procentowe wykorzystanie łóżek - odpowiadała w piątek Bożena Chudak, dyrektor wydziału zdrowia w urzędzie wojewódzkim.
- Właściwa interpretacja danych o migracji powinna brzmieć: tylko tylu pacjentów miało możliwość i być może na tyle determinacji, żeby szukać dla siebie pomocy. Dane nie pokazują rzeszy Lubuszan, umierających w domach, nagle, na choroby układu krążenia, bardzo często nawet niezdiagnozowane - komentował dane urzędu wojewódzkiego Surowiec.

Dlaczego nie w Gorzowie?

Dyrektor Chudak w piątek tłumaczyła też, że to nie wojewoda zdecydował o tym, że gorzowska kardiochirurgia nie znalazła się w projekcie wojewódzkiego planu transformacji szpitali. Zrobiła to wojewódzka rada ds. potrzeb zdrowotnych, w której na 13 członków wojewoda ma tylko trzech przedstawicieli.
- Podczas pierwszego posiedzenia rady członkowie przegłosowali negatywnie to działanie jako niezasadne ani klinicznie, ani ekonomicznie, ponieważ zabezpieczenie świadczeń kardiochirurgicznych w naszym województwie jest na ten moment wystarczające. Gdy przedstawiliśmy ten dokument, marszałek wnioskowała o przywrócenie zapisu dotyczącego oddziału kardiochirurgii w Gorzowie, niemniej rada, w oparciu o opinie - także konsultanta krajowego z dziedzinie kardiochirurgii - odrzuciła to jako niezasadne i nieracjonalne działanie - mówiła dyrektor Chudak.

Oddział jest czy go nie ma?

W trakcie konferencji u marszałka prezes szpitala Jerzy Ostrouch mówił, że szpital jest już przygotowany kadrowo i finansowo do zakupu sprzętu do uruchomienia oddziału. Miałby on kosztować do 1,5 mln zł.
- Nie możemy zakupić sprzętu, nie mając oddziału kardiochirurgicznego - twierdził w czwartek
- To budzi niedowierzanie i uśmiech politowania, kiedy pan prezes mówi, że nie ma oddziału kardiochirurgii. 20 grudnia 2021 wystąpił do nas o zarejestrowanie takiego oddziału i już 21 grudnia została wydana taka decyzja i taki oddział został zarejestrowany - mówił w piątek wojewoda.
- Jawi się pytanie o zgodność oświadczenia, jakie złożył szpital w momencie rejestracji. Szpital, składając taki wniosek, zapewnia o gotowości do udzielania świadczeń. Świadczenia miały nastąpić od 27 grudnia 2021. Jeżeli oddziału nie ma, a oddział miał mieć 21 łóżek, co szpital sam zadeklarował, to istnieje podejrzenie poświadczenia nieprawdy, a to już kwestia odpowiedzialności karnej - mówiła z kolei dyrektor Chudak.

Kardiochirurgia bez kontraktu

Szefową wydziału zdrowia w urzędzie wojewódzkim dopytaliśmy, dlaczego z jednej strony mowa jest o tym, że kardiochirurgia w Gorzowie jest „niezasadna”, a z drugiej strony oddział został zarejestrowany. - Szpital nie musi działać w oparciu o publiczne pieniądze, może realizować usługi komercyjnie - odpowiedziała B. Chudak.
- Fakt zarejestrowania oddziału nie oznacza, że mamy kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia, o który zabiegamy już od ponad roku. Czy pan wojewoda naprawdę chce, żeby pacjent musiał płacić ponad 20 tys. zł np. za operację bajpasów - mówił nam wiceprezes Surowiec, gdy pytaliśmy o to, czy kardiochirurgia jednak działa.

Dlaczego gorzowski szpital nie może skorzystać z pieniędzy Narodowego Funduszu Zdrowia na kardiochirurgię?
- W momencie, gdy szpital zwraca się o zakontraktowanie świadczeń w danym zakresie my musimy opierać się o dane, którymi dysponujemy. Dla nas podstawą jest informacja o tym, jak w tej chwili mamy zabezpieczone świadczenia w danym zakresie, czy są kolejki oczekujących i czy jest potrzeba zmian w organizacji świadczeń. Z danych, którymi dysponujemy, nie wynikało, że jest taka potrzeba. Zajrzeliśmy do map potrzeb zdrowotnych. Z tego dokumentu również nie wynikała taka potrzeba. Ponieważ nasze analizy mogą być obarczone jakąś pomyłką, postanowiliśmy zapytać o opinię konsultanta - podkreślmy to - krajowego odnośnie kardiochirurgii. Otrzymaliśmy odpowiedź jednoznaczną, która potwierdziła brak potrzeby uruchomienia kolejnych oddziałów - tłumaczyła w piątek Ewa Skrbeńska, dyrektor lubuskiego NFZ.

Czy można „przeciągnąć kołdrę”?

Żeby otworzyć nowy oddział kardiochirurgii, Fundusz musiałby mieć dodatkowe pieniądze. A tych - to nic odkrywczego - od lat w służbie zdrowia jest za mało. Spytaliśmy więc o możliwość takiego podziału pieniędzy, aby część zabiegów kardiochirurgicznych mogła odbywać się w Nowej Soli, a część jednak w Gorzowie. Pieniędzy nie trzeba byłoby dorzucać, a pacjenci z północy mieliby bliżej do kardiochirurga.
- Obecnie świadczenia kardiochirurgiczne są zapewnione w oddziale w Nowej Soli, gdzie dostępność jest wystarczająca a pacjenci są przyjmowani od razu. Oddział monitoruje na bieżąco dostępność do tych świadczeń- odpowiedziała nam Joanna Branicka, rzecznik lubuskiego NFZ.

Czytaj również:
Połamane nogi i ręce. To bilans ostatniej ślizgawicy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Małpia ospa może być użyta jako broń biologiczna

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie