Szef gorzowskich wodociągów: Ludzie zużywają mniej wody na głowę

Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski
Bogusław Andrzejczak prezesem Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Gorzowie jest od 2009 r.
Bogusław Andrzejczak prezesem Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Gorzowie jest od 2009 r. Jarosław Miłkowski
Z biegiem lat sieć wodociągowa w Gorzowie się rozrasta, ale mieszkańcy zużywają... coraz mniej wody. Dziś to ledwie 2,7 kubika miesięcznie na głowę. Przy okazji dwóch rocznic Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Gorzowie rozmawiamy z jej prezesem Bogusławem Andrzejczakiem.

W tym tygodniu pisaliśmy w GL o majątku Gorzowa. Ma on wartość ponad 2,5 mld zł, a wśród miejskich spółek największy on jest w wodociągach. To aż 172 mln zł!
Tylko, że to nie są pieniądze, które leżą na koncie. One leżą w ziemi. Gdyby tak nie było, to nie miałby pan wody w kranie. Te 172 mln zł to wkład miasta i jest to 80 proc. udziałów miasta w wodociągach. Pozostałe 20 proc. to jest wkład gmin sąsiadujących z Gorzowem.

A jak duża jest właściwie sieć wodociągowa?
Ona cały czas się rozwija. 12 lat temu sieć wodociągowa miała 580 km, a teraz ma 820 km. Sieć sanitarna w tym samym czasie rozwinęła się jeszcze bardziej - z 280 km doszła do 686 km! Komfort jej posiadania mieszkańcy zawdzięczają przede wszystkim, wykorzystanym przez nas, funduszom Unii Europejskiej.

Są w ogóle jeszcze w Gorzowie i okolicy miejsca, gdzie woda nie dochodzi?
Jest raczej sytuacja odwrotna. Są miejsca, do których wodociągi dochodzą, ale ludzie z nich nie korzystają, bo mają własne ujęcia i z nich korzystają. Tak jest m.in. w Prądocinie, w Dzierżowie i Jeninie. Poza tym jest wiele gospodarstw, do których dociera wodociąg, a które nie mają kanalizacji. Taka sytuacja jest choćby w Gorzowie przy ul. Kasprzaka i jej rejonie. Szacujemy, że w jej okolicach - m.in. przy ul. Podgórnej, Krętej, Nowy Dwór, Niwickiej - położenie kanalizacji to będzie wydatek kilkunastu milionów złotych. Jeśli pojawią się kolejne fundusze unijne, to będzie można to wykonać w ramach Krajowego Programu Oczyszczania Ścieków Komunalnych. O te pieniądze będzie można się ubiegać w unijnej perspektywie na lata 2021-2027. Zabraliśmy się już za projektowanie sieci w tym miejscu z własnego budżetu. Sama budowa, to perspektywa raczej 2023 roku.

A jaka jest średnia wieku naszych rur? Powiedzmy sobie prawdę, awarie zdarzają się często.
Tych awarii jest około 140-150 w ciągu roku. Są to w większości awarie punktowe, lokalne, dotykające niewielkiej grupy mieszkańców. W Gorzowie mamy infrastrukturę jeszcze sprzed 1900 r. Takie rury jeszcze nie dawno były na Walczaka. Tak jest też na ul. Kosynierów Gdyńskich, przy której jest nasza siedziba. To miejsce, to początki wodociągowania Gorzowa. Tu też są rury z końcówki XIX wieku. Ówczesne władze miasta brały nawet kredyt na budowę sieci.
Rury pochodzą więc z różnego okresu. Najgorsza jest infrastruktura, zwłaszcza ta sanitarna, z lat 70. ubiegłego wieku. Rurociągi sanitarne w tamtych czasach były z kiepskiej jakości betonu. To wszystko się rozleciało. Betonu już nie ma, piasek wypłukało i zostało tylko żelazo w postaci prętów zbrojeniowych. Do tej pory renowacja „sanitarki” kosztowała już nas 40 milionów złotych. Rurociągi odtwarzamy przy okazji przebudów ulic, które robi miasto. Plan modernizacji ulic wyznacza więc nam plan modernizacji sieci wodociągowej i kanalizacyjnej.

Od wielu lat słyszymy, że Gorzów ma bardzo dobrą wodę. Z czego to wynika? To zasługa naszego położenia czy wodociągów?
Atutem Gorzowa jest to, że nie korzystamy z wód powierzchniowych, jak ma to miejsce w wielu innych miastach, gdzie wodę czerpie się z rzek, do których spływają deszcze z pól, wypłukując z nich, między innymi, różne środki chemiczne. My mamy studnie głębinowe i w nich woda jest rzeczywiście znakomita. Z wód głębinowych musimy wyeliminować żelazo oraz mangan i przefiltrować je. To jednak podstawowy zabieg, który robią wszystkie wodociągi. Po nim nasza woda robi się krystaliczna i spełnia wymagania ministra zdrowia w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia. Kiedyś zrobiliśmy nawet badania laboratoryjne i porównaliśmy naszą wodę z wodami, które można kupić w sklepie. Okazało się, że podawana mieszkańcom woda ma nie gorsze parametry niż sklepowa.
Wody głębinowe mają taki skład, że zawierają między innymi magnez i wapń i są zwyczajnie smaczne, a po wytrąceniu manganu i żelaza - tym bardziej. Nie tracą swoich walorów mimo prowadzenia procesu dezynfekcji.

Jak pandemia wpłynęła na zużycie wody?
Pewnie pana zaskoczę, ale generalnie covid nie wpłynął na pobór wody. Owszem, w miejscach pracy, szkołach spadało zużycie, bo przecież ludzie często nie pracowali w biurach, tylko w domu. W biurze pracownicy nie robili więc sobie kawy, nie chodzili do toalety, ale to wszystko przenieśli do domu. W gospodarstwach zużycie zatem wzrosło.
Ciekawą sytuację ze zużyciem wody mieliśmy w latach 2018-2019. Nadeszło wtedy tak upalne lato, że nastąpił skokowy pobór wody. Spółka zarobiła na tym dwa miliony złotych. Przeznaczyliśmy je na inwestycje.
Pomiędzy poszczególnymi latami różnice zwykle bywały minimalne, ale wtedy wzrost zużycia wody był bardzo zauważalny. W 2017 r. sprzedaliśmy 5,6 mln metrów sześc. wody, a w kolejnych dwóch latach, tych upalnych, po około 6 mln metrów sześc. Wtedy bardzo dobrze było widać, jak klimat napędza liczniki.

A jak to jest dzisiaj ze zużyciem wody? Jeszcze w latach 80. ludzie kąpali się najczęściej tylko w sobotę wieczorem, teraz to kąpią się codziennie, a niektórzy to pewnie nawet więcej niż raz na dobę.
A tu pana zaskoczę... W latach 80., gdy w mieszkaniach wodomierze nie były powszechne, a w wodociągach robiło się odręczne zapiski w zeszytach produkcji wody, notowano w nich, że dziennie w rury szło do 42. tys. kubików wody. I to mimo, że obsługiwano tylko 80-90 tys. mieszkańców! Dziś odbiorców jest ponad 150 tys., a my podajemy im średnio tylko 19 tys. metrów sześciennych.
Jeszcze siedem-dziewięć lat temu na głowę szło 3,5 do 4 kubików miesięcznie, a teraz szacujemy na 2,7 kubika. Można powiedzieć, że dogoniliśmy pod tym względem Niemców, bo 8-10 lat temu to oni wykazywali takie zużycie na osobę.

Z czego to wynika? Oszczędność? Ekologia?
Ludzie zmieniają swoje nawyki. Teraz, gdy idzie się kupić pralkę, to wybiera się nie taką, która zużywa 120 litrów wody na jedno pranie, ale 50 litrów. Ludzie też coraz chętniej korzystają z prysznica. A podczas jednej dobrej kąpieli w wannie zużywa się około dziesięć razy więcej wody jak przy prysznicu. Swoje robią też „mieszacze” przy umywalkach. Kiedyś były dwa kurki. Odkręcało się ten z gorącą wodą oraz ten z zimną i zanim się dobrało odpowiednią temperaturę, to trochę wody zleciało. Zamknąć na chwilę też się „nie opłacało”. Teraz w „mieszaczach” ustawi się temperaturę raz i korzysta choćby na krótko. One więc mnóstwo wody zaoszczędziły.

Wodociągi też jednak oszczędzają. Czerpiecie bowiem energię ze słońca i macie instalacje fotowoltaiczne.
W grudniu 2018 r. uruchomiliśmy fotowoltaikę w stacji uzdatniania wody Siedlicach. Została zbudowana za około 3 mln zł, a nasz wkład był 15 proc., bo w dużej części była ona finansowana z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Inwestycja zaczęła się zwracać bardzo szybko, bo licząc po cenach zakupu energii, to odnawialne źródło energii pozwoliło nam rocznie zaoszczędzić 256 tys. zł. Panele słoneczne pokryły 25 procent zapotrzebowania Siedlic na energię. Wyprodukowały one 557 MWh energii.
Z kolei w marcu tego roku zaczęła działać niewielka farma fotowoltaiczna w stacji uzdatniania wody w Kłodawie. Ona już daje energię. Szacujemy, że roczne wyprodukuje 45-48 MWh, co pozwoli pokryć do 30 proc. zapotrzebowania na energię w tym miejscu. Kolejną farmę fotowoltaiczną zamierzamy uruchomić w oczyszczalni ścieków. W tym roku przygotujemy założenia projektowe.

Od poniedziałku 10 maja w Waszym laboratorium przy ul. Kostrzyńskiej 158 będzie można przebadać jakość wody, którą ma się na swoim terenie.
Tak, wznawiamy badania dla klientów zewnętrznych, które zawiesiliśmy w listopadzie zeszłego roku z powodu kolejnego ataku koronawirusa. Gdy pandemia przyszła, to instytucje w mieście, które badały wodę, prowadziły tylko badania na własne potrzeby. Dziś jesteśmy jedynym laboratorium w mieście, które bada wodę klientom zewnętrznym.. A kto z tych badań korzysta? Przeważnie osoby, które mają własne studnie, pobudowały domy, podłączają się do sieci i chcą wiedzieć, czy mają czystą instalację.

Na koniec nie możemy nie wspomnieć o jubileuszu. W tym roku Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji kończy 30 lat jako spółka. Zamierzacie to jakoś uczcić?
Nie organizujemy akademii. Powstał jednak pomysł, by na długiej ścianie garaży od strony ul. Słowiańskiej przygotować mural i, przy tej okazji, zauważyć rocznicę założenia spółki, ale i 130. rocznicę powstania przedsiębiorstwa. Przygotowuje go gorzowskie stowarzyszenie Sztuka Miasta.

Czytaj również:
Czy w Gorzowie będą kolejne ścieżki wzdłuż Warty?

WIDEO: Gorzowianka i jej irlandzki mąż uczą dzieci z SP13 śpiewać po irlandzku

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie